Bez „TEGO” nie wyobrażam sobie dalszego życia

Przyznam Wam zupełnie szczerze, że troszeczkę się obawiam jak to będzie chodzić do pracy, a do tego ogarniać dwójkę dzieci. Przy jednym i założeniu, że do 7.15 musimy opuścić mieszkanie nie jest łatwo, więc trochę przerażają mnie myśli jak to ogarnąć mając dodatkowo na rękach roczniaka albo półtoraroczniaka…

.

.

Na szczęście nie mam, i nigdy nie miałam problemów z proszeniem 🙂  Jak czegoś nie rozumiałam w szkole prosiłam nauczyciela aby wytłumaczył jeszcze raz. Kiedy poszłam do pracy i moja znajomość Excela nie była jakaś wybitna prosiłam kolegów aby pokazali mi jak coś mogę wykonać szybciej. Po jakimś czasie jakby tego było mało, poprosiłam pracodawce o wysłanie na kurs z Excela. Przed kursem trzeba było zrobić test poziomujący – takie ułatwienie dla prowadzących, aby podzielić nas na grupy o podobnym poziomie znajomości programu. Uwierzycie, że dostałam się do grupy zaawansowanej?! Wyobraźcie sobie ile nauczyłam się dzięki małym prośbom! Nie wiem dlaczego proszenie często traktowane jest jako oznaka słabości.  Przecież to sygnał, że chcesz się doskonalić!  Zawsze troszkę mnie dziwiło, że ktoś zamiast poprosić o pomoc próbuje wynaleźć koło na nowo. Przeczytajcie koniecznie: „Co nas powstrzymuje przed proszeniem?

.

Bez TEGO nie wyobrażam sobie dalszego życia

.

Wracając do wątku głównego…Na szczęście nie mam, i nigdy nie miałam problemów z proszeniem 🙂 Na szczęście albo i nieszczęście nigdy nie należałam do grupy perfekcjonistek. Nie wszystko muszę robić sama w przeświadczeniu, że nikt nie zrobi tego lepiej niż ja. Jak dla mnie, zadanie które pierwszy raz komuś wydelegowałam może to zrobić „jakoś”. Za pierwszym razem może być niezdarnie, za drugim nie najlepiej, za trzecim w miarę. Przy kolejnych próbach, będzie tak jak powinno być 🙂 Trzeba tylko pozwolić komuś spróbować. Bez gmerania, że nie jest tak jak zwykle. Wiecie bez czego nie wyobrażam sobie mojego dalszego życia, a już zwłaszcza z drugim dzieckiem? Bez pomocy domowników.

.

.

Nie pozwalam aby mąż beztrosko oglądał telewizję, kiedy ja, z potem na czole, o 21 robię obiad na kolejny dzień.

.

.

O nie! Takie numery u nas nie przechodzą 🙂 Kiedyś zrobiliśmy sobie z mężem listę z podziałem obowiązków. Najpierw wypisaliśmy wszystkie rzeczy, które należałoby wykonać [abyśmy nie chodzili głodni i brudni :P] a później na przemian zaznaczaliśmy, czym możemy się zajmować. Kierowaliśmy się zasadą, że np. ja na przykład nienawidzę odkurzać za to z prasowaniem nie mam większych problemów. Na koniec upewniliśmy się, że podział pasuje obydwu stronom – i teraz w miarę to wszystko gra. Obecnie listy tej, nie trzymamy się jakoś bardzo sztywno. Ważne aby na koniec dnia, żadna ze stron nie czuła się poszkodowania i przytłoczona.

.

.

Angażuję córkę do prac domowych.

.

.

To znaczy, nie wymagam od nie aby po przyjściu z przedszkola ogarnęła mi całą chatę 😉 ale kiedy sama wycieram kurze, a Natalia chce mi pomóc, pozwalam jej na to. Może nie wykręci tej szmaty tak, jakbym sobie życzyła, ale najważniejsze, że w ogóle chce to robić. Kiedy widzę jej chęci i słyszę:

.

– Mamo, ja będę wycierała podłogę, dobra?
– Dobra, dobra. To ja meble!

.

Nie ma problemu.To, że robi to trochę niezdarnie nie ma najmniejszego znaczenia.
Wykorzystuję to, że przed przyjściem gości lubi rozkładać talarze i sztućce, a później brudne naczynia odnosić do kuchni.
Wykorzystuję to, że nie ma większych oporów przed podłożeniem zabawek w swoim pokoju.
Wykorzystuję to, że sama chce składać i chować swoje ubrania do szuflady.

Oddawałam córce część rzeczy do zrobienia, kiedy miała 2 lata. Nie czekałam na jakąś magiczną datę albo rocznicę, aby zacząć wymagać od niej pomocy w codziennych czynnościach. Takie były nasze początki >> klik<<

.

Kiedyś wycierałam frontowe drzwi, a ona wzięła się za sprzątanie klatki schodowej:)  Tarła podłogę i  moczyła tą szmatę z takim zaangażowaniem, że ku mojemu zdziwieniu odkryłam, jak bardzo nierówną mamy podłogę 🙂 Porobiły się na niej dosłownie kałuże. I choć po skończonej pracy nie wyglądało to najlepiej, a ja musiałam zmienić jej ubranie i zebrać nadmiar wody, i tak cieszę się z tego, że chciała mi pomóc – nawet w tym, o co nie prosiłam 🙂

.

.

Nie rozumiem, totalnie nie rozumiem, dlaczego w niektórych rodzinach „małe dzieci” są chronione przed pracą do 25 roku życia. Czyli do czasu kiedy pójdą na etat.

.

.

Pan Korczak powiedział kiedyś:

“Wychowanie dziecka to nie miła zabawa, a zadanie, w które trzeba włożyć wysiłek bezsennych nocy, kapitał ciężkich przeżyć i wiele myśli…”

 

Bez TEGO nie wyobrażam sobie dalszego życia

.

.

Moje zdanie w kwestii podziału obowiązków już znacie. A jak jest u Ciebie? Wolisz zrobić wszystko po swojemu czy przyjmujesz wersję mniej doskonałą?
Będę Ci wdzięczna za każdy komentarz 🙂
Do zobaczenia jutro 🙂

.

____________________________________________________________________

➡ polub  todopieropoczątek.pl   

➡ wejdź na    www.todopieropoczatek.

.

.

.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *