Dlaczego nie mam drugiego dziecka

Kiedy jest najlepszy czas na dziecko? A na drugie? Jeśli jesteś kobietą w wieku nazwijmy to reprodukcyjnym, pewnie słyszysz to pytanie co najmniej raz na miesiąc. Jeśli kobietą w wieku reprodukcyjnym i w dodatku po ślubie, częstotliwość tego pytania gwałtownie wzrasta. Według znajomych i rodziny  najlepszy czas to – teraz!! Masz stałego faceta a dziecka jeszcze nie masz? Na co czekasz. No przecież TERAZ jest najlepszy czas. Karierować to się możesz później. Odchowasz sobie dzieci i wtedy pójdziesz do pracy. Jeszcze zdążysz się narobić. Mąż coś tam przecież zarabia. Ty możesz pracować w domu, z dziećmi, przy dzieciach.

.

.

Szkoda tylko, że mało który facet potrafi to docenić. To „siedzenie” z dziećmi.
Nawet się specjalnie nie dziwię. Jak ma poznać Twoją pracę skoro nigdy jej nie wykonywał. Niby jak ma sobie wyobrazić opiekę na  małym dzieckiem, ogarnianie domu i gotowanie, kiedy nigdy nie było mu dane poznać takiej pracy. A co dopiero wykonywać ją całymi tygodniami, miesiącami… i w dodatku robić to charytatywnie. Wiesz jak możesz wyglądać z jego perspektywy? Siedzi w domu cały dzień, dziecko się przy niej bawi a ona łaskawie coś tam ugotuje w przerwie oglądania telenoweli.

Faceci nie zastanawiają się skąd w szufladzie biorą się czyste skarpety, dopóki ich tam nie zabraknie. Wtedy to dopiero jest afera. Zawsze były a teraz nie ma. A on przecież musi wyjść. Ważne sprawy zawodowe wzywają.

Zdarzają się oczywiście bardziej wyrozumiałe egzemplarze. Taki co i przytuli i nawet wysłucha Twoich trudów dnia codziennego. Ale kiedy tylko raz jeden przyjdzie z pracy zmordowany, powie mimochodem, „jak Ty masz dobrze… bo siedzisz w domu, szef się na Tobie nie wyżywa”.

.

.

A ja nie chcę aby ktoś się dla mnie poświęcał. Bo i ja nikomu nie będę się poświęcała. Ani mężowi ani dzieciom. Kocham ich nad życie ale siebie, i swoje emocje też szanuję. Jeśli ja w swojej życiowej roli będę się dobrze czuła to i im będzie ze mną lżej. Chcę być samodzielna. Samodzielność oznacza dla mnie możliwość funkcjonowania, jeśli nagle musiałabym zostać sama. Jeszcze przed ślubem przerażała mnie wizja, że mogłabym zostać sama z dziećmi – bez męża. Z różnych przyczyn. Nie będę się zagłębiała w szczegóły. W takiej sytuacji chcę wiedzieć, że jestem w stanie samodzielnie zaopiekować się moją rodziną. Może gorzej, może biedniej, ale że dam radę. Właśnie dlatego praca zawodowa jest według mnie tak ważna.  Załóżmy, że po studiach nie poszłabym do pracy, opiekowałabym się dziećmi przez 2 lata, 5-, 8- i nagle przyszłoby mi ogarniać wszystko samej. Miałabym lat trzydzieści parę, bez doświadczenie zawodowego i weź Ty człowieku wyjdź w świat.

.

.

Nie oceniam oczywiście kobiet które zdecydowały się zostać w domu z dziećmi. W pewnym sensie to je  podziwiam. Ja, psychicznie nie udźwignęłabym takiego ciężaru. Dlatego wielki ukłon w Twoją stronę, jeśli taką właśnie decyzję podjęłaś.

.

.

img_6429 img_6431

.

.

Chcę się delektować macierzyństwem. Nic na hura. To nie najlepszy pomysł aby czas maleńkości swoich dzieci, wspominać jako wielką udrękę, że ciągle pieluchy, płacze, gonitwa. Że przez 5 lat z rzędu nie przespało się nocy. Nie chcę myśleć o tym czasie „przemiń jak najszybciej, bo jestem zmęczona”, „niech dzieci będą już duże, bo mam dosyć hałasu”.
Najnormalniej w świecie chcę się nim cieszyć. Kolekcjonować słodkie buziaki, śmieszne nowe słowa, które powstały zupełnie przypadkowo i zaczęły w naszej rodzinie funkcjonować jako domowy slang.  Jak najdłużej. Chcę się tym cieszyć jak najdłużej. Moje dziecko ma trzy lata. Przygotowuję jej foto-ksążkę z tego czasu i nie mogę uwierzyć, że już miną. Tyle fascynujących chwil za mną. Zaraz będę przygotowywała kolejną wspominającą 3-6 lat… Przeraża mnie to.

.

.
Cały czas uczę się jak postępować z małym człowiekiem. Dużo czytam o rozwoju dziecka, wychowaniu. Co prawda nikt nie zna Naty lepiej niż ja ale… często wydaje nam się, ze nasze problemy wychowawcze, żywieniowe, problemy z emocjami dziecka są jedyne na świecie. Nikt przed nami się z nimi nie borykał. Czytam, słucham, rozglądam się wokół i okazuje się, że wszystko już było. Moja sąsiadka, choć na pierwszy rzut oka tego po niej  nie widać, ma życie podobne do mojego, boryka się z podobnymi problemami. Albo trudniejszymi. Chcę się przygotować na kolejne dziecko, tak bardzo jak to możliwe.
Wiem, że może być zupełnie inne od pierwszego ale człowiek to człowiek 🙂 Aż tak diametralnie się między sobą nie różnimy.

.

.

Jaka jest różnica wieku między Twoimi dziećmi?

.

.

Bardzo Ci dziękuję, że doczytałaś aż dotąd 🙂
Zachęcam do dzielenia się tym wpisem ze znajomymi.

Wystarczy kliknąć ta małą rączkę poniżej

.

.

____________________________________________________________________

➡ polub  todopieropoczątek.pl   

➡ wejdź na    www.todopieropoczatek.

.

.

Zapisz

5 Responses
  • rzepaczki.pl
    Styczeń 31, 2017

    Różnica wieku między moimi dziećmi to 6 lat. Nie wiem czy to dużo czy mało. Kiedy miałam 19 lat urodziłam pierwsze dziecko- córeczkę. Myślę, że gdybym była starsza to chciałabym,aby różnica wieku między moimi pociechami była mniejsza, ale wyszło tak a nie inaczej i dobrze mi z tym 🙂

    • admin
      Styczeń 31, 2017

      Najważniejsze, że dobrze Ci z tym 🙂

  • Mimi
    Luty 4, 2017

    Pewnie wszystko zależy od indywidualnej historii każdej z nas 🙂 Mój mąż przed ślubem mieszkał sam i doskonale wie, skąd się biorą czyste skarpety, wyprasowane koszule i posprzątany kibelek – z jego własnych rąk 🙂 No dobra, skarpety mu czasem podrzucę przy okazji prania, ale prasować nie znoszę, podobnie jak sprzątania łazienek. Mamy dwójkę cudownych, ale przeraźliwie męczących dzieci, i on dobrze wie, że spędzanie dnia z nimi plus z gotowaniem to najczęściej zadanie bardziej męczące niż jego praca. Ten argument – że mógłby mi kiedyś coś „wygarnąć” kompletnie do mnie nie trafia. Pewnie masz swoją historię i swoje powody dla pierwszej połowy artykułu, ale dla mnie brzmi to dość smutno… Mam nadzieję, że to tylko Twoje wewnętrzne obawy, a nie wnioski z faktycznej obserwacji podejścia męża.
    Natomiast owszem, wróciłam do pracy zawodowej dla własnego zadowolenia z samorozwoju (ostatecznie, skoro nie poszłam na pedagogikę wczesnoszkolną i przedszkolną, to między innymi dlatego, że nie czułam nigdy powołania do spędzania każdej chwili wyłącznie z małymi dziećmi…), i fakt, dobrze wiedzieć, że w razie czego jakieś tam minimum utrzymania jestem w stanie zapewnić sobie i dzieciom. Ale szczerze mówiąc, uważam, że w każdym wieku i z każdym doświadczeniem/ brakiem doświadczenia można wrócić na rynek pracy, i jeśli którejś mamie nie przeszkadza brak kontaktu z dorosłymi ludźmi przez ponad połowę dnia, to ja to podziwiam i trochę zazdroszczę, bo zdecydowanie dziecku najlepiej jest z mamą. Ale musi to być mama zadowolona 🙂
    To są tego typu decyzje (podobnie jak drugie, trzecie czy pierwsze dziecko), które każdy musi podjąć za siebie, i nikomu poza mężem/ partnerem nic do tego 🙂

    • Kasia G.
      Luty 5, 2017

      Najważniejsze aby dobrze czuć się ze swoją decyzją

  • Kinga
    Luty 6, 2017

    Doskonale Panią rozumiem. Trafiłam na Pani bloga przypadkiem (z wpisu o tym dlaczego warto mieć drugie dziecko i to jak najszybciej). Według mnie takie zachęcanie do reprodukcji jest trochę przesadzone. Każda kobieta i dziecko są inne. Być może faktycznie dzieci fajnie się ze sobą bawią, ale czy to znaczy że odpowiedzialność matki jest mniejsza? Podziwiam samodzielne kobiety, które nie zatracają się w macierzyństwie, znajdują czas dla siebie, swoją pracę, pasje i przez to są… lepszymi i szczęśliwszymi mamami.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *