Dzień w którym odkryłam, że nie obchodzi mnie „co sobie ktoś pomyśli”

Znacie to nieprzyjemne uczucie, kiedy ktoś wyczekująco przygląda się Wam jak zareagujecie na krzyki rozzłoszczonego dziecka? Najgorzej jest w sklepie, ludzie czasem aż przystaną aby obejrzeć finał. A nie… pomyliłam się. Jeszcze gorzej jest w Kościele. Tu nawet nie trzeba się zatrzymywać, wystarczy czekać. Uda jej się uciszyć, zanim ksiądz upomni czy się nie uda 🙂

.

.

Po 4 latach matkowania przyzwyczaiłam się już, że co osoba to inny sposób postrzegania tego, co nazywamy „trudnymi” albo „negatywnymi” zachowaniami dziecięcymi. To co dla mnie jest zachowaniem zupełnie normalnym, dla kogoś innego może być nie do przyjęcia. Ot, choćby taka, krótka historyjka prosto z kościoła. Na dworze zimno i ponuro, całą noc padło. Na posadzce kościelnej błoto, że nie wiadomo jak klęknąć. Wśród tłumu, mały chłopiec wyciera to błocko, jasnym , pluszowym kocykiem. Dla mnie nie do pomyślenia a dla mamy chłopca wytchnienie, że przestał biegać i krzyczeć tylko czymś się zajął 🙂 W sumie zdrowe podejście, jeśli jej to nie przeszkadza. A ja zamiast się „lampić” powinnam była wziąć się za modlitwę.

.

.

Społeczne decorum

.

.

Bardzo często, patrzymy na nasze dziecko przez pryzmat „co sobie ktoś pomyśli” – nawet nie w pełni sobie to uświadamiając. Społeczne decorum i stopień naszego zakłopotania, stają się ważniejsze niż dobro emocjonalne dziecka.

.

Dam sobie palec uciąć, że w sytuacji jak ta z kocem większość z nas najpierw poczułaby bezradność, a później narastającą złość. Pewnie większość z nas, rzuciłaby się w tej chwili na podłogę, rugając półtoraroczniaka aby ratować nasz własny autorytet w oczach innych. Pewnie sama właśnie tak bym zrobiła.

.

Właśnie w tym miejscu, jako rodzice, mamy ogromną przestrzeń do samorozwoju i samodyscypliny 🙂

.

Uczymy się akceptowania doświadczeń dzieci oraz ich uczuć, nawet kiedy te zachowania nam się nie podobają. Zamiast dać ponieść się emocjom, możemy szukać rozwiązań. Można było przewidzieć, że w ciągu godziny, dziecko 17 razy znudzi się patrzeniem na nogi i tyłki obcych ludzi.
Tak więc dzięki dzieciom, mamy nieskończenie wiele okazji do ćwiczenia się w postrzeganiu i akceptowaniu rzeczy takimi jakimi są 🙂

,

Dzień w którym odkryłam, że nie obchodzi mnie "co sobie ktoś pomyśli"

.

Kilka dni temu rozbawiałam z przyjaciółką, której dwa miesiące wcześniej urodziła się wspaniała, zdrowa dziewczynka.

.

.

-Nie rozumiem dlaczego wcześniej była spokojna a teraz ciągle marudzi

-Pewnie coś jej nie pasuje, może za gorąco… – mówię

-Nie… ja to mam wrażenie, że ona jest po prostu wredna!

-Przecież to dziecię, jest zbyt małe aby robić ci na złość. Coś mu zaczęło przeszkadzać. Teraz, trzeba odkryć co 🙂

.

.

To jak widzimy daną sytuację, przekłada się na nasze reakcje. Płacz niemowlęcia możemy traktować jako świadoma próbę wymuszenia na nas czegoś lub jako wołanie o pomoc? Kiedy starsze dziecko zaczyna raczkować, wchodzić pod krzesła i lizać wszystko co wpadnie mu w ręce, jego chęć poznawania świata, możemy traktować jako przejaw siły i woli życia, lub jako akt nieposłuszeństwa 🙂

Nie namawiam Cię tutaj, abyś pozwoliła dziecku przyciąć palce drzwiami, albo na zrobienie sobie prywatnego placu zabaw z przestrzeni publicznych. Chciałabym abyśmy nauczyły się rozpoznawać prawdziwą naturę dziecka i nasz plan wychowawczy opierać o nią, a nie na naszych wyobrażeniach tego jakie dziecko powinno być.

,

,

Dziękuję za uwagę 🙂

Piona!

;

img_0389

;

Będę Ci wdzięczna, za każdy pozostawiony komentarz.

,

,

,

____________________________________________________________________

➡ polub  todopieropoczątek.pl   

➡ wejdź na    www.todopieropoczatek.

.

.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *