Co złego niesie za sobą wyręczanie dzieci?

Najgorsza rzecz jaką możemy zrobić swojemu dziecku w przekonaniu, że robimy to dla jego dobra?

„Daj, mamusia to zrobi” – potem wzięła kredkę, którą synek miał w ręce i zaczęła rysować za niego. Tak aby nie wyjeżdżał za linię.

Rysunek wyszedł śliczny. Nic tylko w ramki oprawić. Tylko co z tego? Co z tej lekcji rysowania wyniosło dziecko? Takie sytuacje zawsze staram się odnosić do siebie. No więc jak bym się poczuła?

Jak głupek!

Że nawet kredki nie potrafię trzymać tak jak trzeba. Aby rysować „tak jak należy” potrzebne są lata doświadczeń. Może to nie dla mnie? Tak właściwie po co mam to robić, skoro mama może mnie wyręczyć?

.

.

.

Rodzic to takie strasznie empatyczne stworzenie. Jak widzi, że dziecku coś nie wychodzi, to nie może się powstrzymać aby nie pomóc. Nie raz tak miałam. Dzisiaj tak miałam 😉 Córka nie mogła włożyć rysunku do plastikowej koszulki. Próbowała raz, potem drugi. Widzę, że zaczyna się denerwować. Już się miałam poderwać aby zrobić to za nią ale… skarciłam w myślach sama siebie i mówię na głos:

„Córka, potrzebujesz pomocy?”

Udała, że mnie nie słyszy. A  może tak była zaabsorbowana, że na prawdę nie słyszała…W każdym razie widzę, że jest coraz bardziej zła, że jej nie wychodzi. Zaczyna płakać a mimo to nie odpuszcza. Co zrobiłam?

.

.

Ano nic! Przyglądałam się. Ukradkiem.  Że niby nic mnie to nie obchodzi. Co się przy tym nasłuchałam płaczu, krzyku, że głupi rysunek i głupia folia. Ale i tak nie przyszła do mnie po pomoc.

Kiedy wreszcie wcisnęła rysunek do koszulki i trochę się uspokoiła, podchodzi i mówi:

.

.

–  Patrz mama co mam!
–  No widzę. Rysunek w koszulce.
–  No tak! Zobacz jak ładnie teraz wygląda!

.

.

Wysiłek sprawia przyjemność! Widać, że była z siebie zadowolona.

Ja też byłam zadowolona. Nie z tego, że płacze ustały [przynajmniej nie z tego najbardziej 😉]

Byłam zadowolona, że nie odebrałam jej szansy na przeżycie satysfakcji i zadowolenia z siebie!  Mogła poczuć się niezależna. Do tego poćwiczyła sobie nieco małe palce co na pewno przyda jej się do nauki pisania.

.

.

Mamy tendencję do traktowania swoich dzieci jak laki. Ubieramy je, karmimy, wycieramy nosy i tyłki mimo, że same potrafią to już robić. Może nie tak szybko i dokładnie jakbyśmy chciały – ale potrafią. Zupełnie  niechcący wyrządzamy im przy tym wielką szkodę. Tak naprawdę to je obrażamy pokazując, że we wszystkim są od nas gorsze. Są bezwolne i zależne od nas. A to wszystko w przeświadczeniu, że pomagamy dla ich dobra. Ubieramy aby się nie przeziębiły [zupełnie jakby nie czuły chłodu], karmimy [wiedząc lepiej czy są głodne czy już syte] i wycieramy nosy [jakby dziecko nie czuło, że jest taka potrzeba]

 

„Widzimy, że dziecko kroczy po drodze do osiągania coraz większej niezależności, chce ono działać, czyniąc wszystko w swój sposób: przenosząc rzeczy, rozbierając czy ubierając się, jedząc. Nie zaczyna ono czynić tych rzeczy z naszego polecenia, wręcz odwrotnie, dziecko czuje wewnętrzny pęd, swojego rodzaju życiowy impuls, który każe mu postępować w ten sposób. My, zabraniając mu wykonywać tego rodzaju czynności, nie przeciwstawiamy się dziecku, lecz naturze. Nie walczymy wtedy z wolą dziecka, ono tylko współpracuje z naturą i słucha jej poleceń, krok po kroku, najpierw w jednej rzeczy, później w kolejnych osiągając w ten sposób coraz większą niezależność od ludzi, którzy go otaczają aż do momentu, w którym będzie chciało osiągnąć również niezależność mentalną. Wtedy zacznie ono rozwijać swój umysł już nie za pomocą doświadczeń kogoś innego, lecz swoich własnych.

The Absorbent Mind (Chłonny umysł)

..

.

Moją rolą nie jest usługiwanie a pomoc. POMOC – w zdobywaniu nowych umiejętności.

 

Też nie możesz się powstrzymać aby wyręczyć swoje dziecko? Dlaczego?

.

.

_____________________________________________________________________

➡ polub  todopieropoczątek.pl   

➡ wejdź na    www.todopieropoczatek.

.

.



No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *