Nie cierpię kiedy dzieci się dzielą – bo muszą!

Zdradzę Ci coś – nie cierpię kiedy dzieci się dzielą. Dokładniej mówiąc nie cierpię kiedy dzieci dzielą się z przymusu. Dużo ludzi zakłada, ze dzielenie się to umiejętność, której dzieci trzeba nauczyć tak wcześnie jak się tylko da. A to przecież bzdura!!

.

.

Nie pamiętam kiedy ‘kazałam’ córce czymś się podzielić. Mimo tego, potrafi to zrobić – bez przymusu. „Mamusiu kupisz paluszki, to zjemy razem z dziećmi”. Takie zdanie w ustach 3,5-latki? Dziecko uczy się dzielenia kiedy jest na to gotowe! Zrobi to. Nawet z własnej woli ale dopiero kiedy będzie na to gotowe.

.

.

.

Z dzieleniem nie jest przecież tak jak z nauką jedzenia widelcem lub ubieraniem się. Trudno tu pokazać jakiś schemat. Wiesz, że do ukończenia ok. 2 roku życia dziecko uczy się i ćwiczy samodzielność, samodyscyplinę i empatię. Łączy  w głowie, że jeśli ono nie będzie chciało się dzielić albo będzie zabierało innym zabawki, dzieci nie będą chciały się z nim bawić. Samotna zabawa nie jest zbyt miła, więc może dla własnego dobra czasem opłaca się odpuścić albo podzielić 😉 Pojęcie dobrowolnego dzielenia się pojawia się dopiero po tym okresie prób.

.

.

Mieszkam w takim fajnym miejscu, gdzie ludzie z bloku dobrze się znają. Siedzimy i rozmawiamy a nasze dzieci wspólnie się bawią. Bardzo często, któraś z nas wynosi coś na zewnątrz – ciasteczka, popcorn, owoce. Stawia w miseczce tak, aby każdy mógł się częstować. To była dla mnie świetna okazja aby powiedzieć córce, że jeśli chce aby inni częstowali ją smakołykami, sama też powinna dzielić się tym co wynosi na podwórko. Nie może oczekiwać, że inne dzieci będą ją częstowały, a ona swoje smakołyki zje w ukryciu. Dzięki takim doświadczeniom, dzielenie się (przynajmniej jedzeniem) zaczęło wypływać z niej samej. Nie dlatego że jest „grzecznym i posłusznym” dzieckiem ale po prostu jej się to opłaca.

.

.

.

Nie widzę powodu aby moje dziecko dzieliło się z kimś tylko dlatego, że chce tego ktoś inny.

.

.

 

Trochę inaczej sprawa ma się jeśli przed blok wynoszę jej rowerek biegowy albo wózek dla lalek. Wcale nie oczekuję wtedy, że musi pożyczyć swoją zabawkę tylko dlatego, że inne dziecko ryczy i głośno się tego domaga. Raczej się nie wtrącam. Lubię patrzeć jak zachowa się w takiej sytuacji. Zazwyczaj się broni i nie pozwala wyrwać swojej zabawki – co mi się w sumie podoba. Innym razem jest skłonna na przykład do wymiany, rower za jeździk – co też uważam za świetną opcję, zwłaszcza, że wpadło na nią 3,5 letnie dziecko.

.

.

Kiedy głębiej się nad tym zastanawiam, to nie widzę powodu aby moje dziecko dzieliło się z kimś tylko dlatego, że chce tego ktoś inny. Nie widzę powodu aby rezygnowała ze swoich pragnień aby przypodobać się innym. Bo czy ja tak robię?
Wcale nie tak często jak mi się to początkowo wydawało 😉
Podam przykład. Kiedy będziesz chciała zabrać moją torebkę bo Ci się spodoba, wcale nie będę miała ochoty się z Tobą podzielić. Albo odwrotnie – jeśli uznam że Twój mąż jest fascynujący i zabawny czy mogę go sobie pożyczyć? Zapewne się nie zgodzisz 😉

.

.

Tak z mojego domu – jeśli mąż chce coś zjeść z mojego talerza, musi mnie najpierw zapytać czy może. Nienawidzę kiedy pcha się bez ostrzeżenia, aby zabrać kąsek który właśnie sobie upatrzyłam. Normalnie wytrąca mnie to z równowagi – za każdym razem. Nie lubię dzielić się jedzeniem i mam do tego prawo. Wiem, że niektórymi rzeczami można się dzielić innymi już nie. Na bieżąco podejmuje decyzje. Dlaczego więc moje dziecko mam traktować inaczej? Dlaczego mam nakazywać mu dzielenie się wszystkim, czego tylko zapragnie inne dziecko. To nie ma sensu. Nie widzę nic złego w tym, kiedy dziecko oświadcza, że nie chce się dzielić ulubioną zabawką z każdym kto tego zapragnie.

.

.

Nie chcę aby córka myślała o konfliktach jak o czymś czego trzeba za wszelką cenę unikać.

.

.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie wtrącam się w dziecięce ustalanie hierarchii i decydowanie co komu i kiedy wolno. Nie chcę aby córka myślała o konfliktach, jak o czymś czego trzeba za wszelką cenę unikać. Chodzi o to, że konflikty i to że mamy różny punkt widzenia, jest po prostu naszą codziennością. Nie ma szansy aby przez całe życie ich unikać. Bycie uległym i podporządkowanym innym osobom też nie jest najlepszym pomysłem. Nie zawsze gdy ktoś czuje się urażony, musimy mu ustąpić własnym kosztem. Konflikt to coś, co trzeba wspólnie rozwiązać. Nie będę rozwiązywała wszystkich kwestii spornych za córkę. Ona musi na własnej skórze doświadczyć czym jest kompromis. Nigdzie nie nauczy się tego lepiej niż biegając z dziećmi pod blokiem czy bawiąc się w przedszkolu.

.

.

Co w sytuacjach kiedy spotykają się rodzice odmiennych poglądach?

.

.

Zaobserwowałam dwa przypadki:

1)Moje dziecko chce zabawki drugiego dziecka, i rodzic zmusza je do podzielenia się.

Jasne, że dziecko jest w stanie zrobić wszystko, jeśli tylko wystarczająco mocno je przyciśniesz. Oddać coś na czym mu zależy też. Najchętniej wolałabym patrzeć jak jak dzieci rozwiążą problem między sobą. Jeśli widzę, że drugi rodzic stara się zmusić swoje dziecko do podzielenia się, czuję się nieswojo. Nie chcę i nie oczekuję tego typu poświęcenia. Zwracam się wtedy do córki i mówię jej „nie zawsze możemy dostać to czego chcemy. Chciałabyś aby ktoś zabrał twoją lalę kiedy się nią bawisz?”. Po takim przypomnieniu łatwiej jej odpuścić.

.

.

2)Inne dziecko chce czegoś od mojego i jego rodzic uważa, że moje dziecko powinno się z nim podzielić.

Ogólne rzecz biorąc, nie lubię kiedy inni rodzice próbują zmusić moje dziecko do czegokolwiek. Gdy coś im się nie podoba wolę aby zwracali się bezpośrednio do mnie, chyba że córka robi akurat coś takiego co wymaga szybkiej interwencji. To jasne, że dziecko w starcu z dorosłym zawsze będzie na przegranej pozycji. W takiej sytuacji wtrącam się do rozmowy. Inny rodzic powinien poznać moje zdanie na temat dzielenia się – bo na pewno nie będę zmuszała córki aby zrobiła coś wbrew sobie tylko dlatego, że inny dorosły chce uciszyć swoje dziecko.

.

.

.

Skupiając się na wyniku „dobrze wychowane dziecko” i „umie się dzielić” zapominamy, że dziecko ma konkretne powody aby zachowywać się tak jak się zachowuje. To że wywierałabym na nią presję wcale nie zagwarantuje, że będzie bardziej uprzejma, szczodra czy hojna. Pozwalam aby na własnej skórze odczuła, że bycie uprzejmą najzwyczajniej w świecie się opłaca.

.

.

_____________________________________________________________________

➡ polub  todopieropoczątek.pl   

➡ wejdź na    www.todopieropoczatek.

.

.




No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *