Dlaczego poszłam do psychologa i jak wyglądała pierwsza wizyta

Zależy mi na Tobie. Zależy mi na tym abyś czuła się pewnie kiedy najważniejsza w życiu osoba – Twoje dziecko, zdaje się Ciebie nie słuchać. Właśnie dlatego zdecydowałam się opowiedzieć Ci o mojej pierwszej wizycie u psychologa.  Szukanie pomocy u kogoś z zewnątrz kojarzy się nam często z obnażaniem naszych słabości. Zamiast tego, niepotrzebnie tkwimy w destrukcyjnej dla nas sytuacji myśląc, że sama się jakoś rozwiąże. Prawda jest jednak taka: nie ma co liczyć na zmianę jeśli w swoim postępowaniu nie zmieniamy nic. „Przeczekanie” w wielu sytuacjach się nie sprawdza i prowadzi do jeszcze gorszego „teraz”. Wszystko na świecie działa dla nas, nie przeciw nam. Jeśli brakuje pomysłu jak poprawić obecną sytuację, wokół nas są ludzie z gotowymi patentami, które nam nie przyszłyby do głowy nawet za 5 lat. Warto z nich skorzystać. Kiedy wybuchy złości mojej córki zaczęły się nasilać, a wszystko co wyczytałam w poradnikach zdawało się nie działać postanowiłam szukać pomocy gdzie indziej. Dlaczego poszłam do psychologa i jak wyglądała pierwsza wizyta?

.

Dlaczego poszłam do psychologa i jak wyglądała pierwsza wizyta

 

Problem:
Nasilające się wybuch złości u dziecka.
Moja bezradność w czasie złości dziecka.

Pytanie do mnie:
Czy metody, które stosuje są właściwe?
Co robię dobrze?
Co robię źle?
Czy mam siłę i czas aby szukać pomocy w poradnikach?

.

.

Z tego wpisu dowiesz się:

.

  • co skłoniło mnie do szukania pomocy na zewnątrz?
  • jak znaleźć dobrego psychologa?
  • jak przygotować się do pierwszej wizyty u psychologa?
  • jak wygląda pierwsza wizyta u psychologa?
  • co najbardziej zaskoczyło mnie na pierwszej wizycie?
  • dlaczego wyznaczanie reguł jest ważne?
  • jakich sformułowań używać kiedy dziecko nas nie słucha?
  • czy powinno się stawiać dziecko do kąta?
  • dlaczego dzieci, dotychczas spokojne „nagle” dostają wybuchów złości?
  • jak krzyk wpływa na dzieci?
  • czy żałuję wydanych na pomoc pieniędzy?

 

 

Mam problem z nasilającymi się wybuchami złości u dziecka. Mam problem z moją reakcją na te wybuchy. Nie mam czasu na szukanie kolejnych wskazówek w książkach, bo coraz więcej wolnego i spokojnego czasu zabierają mi awantury. Właśnie dlatego zdecydowałam się na wizytę u psychologa. Nie u pierwszego lepszego psychologa ale u kogoś kto ma doświadczenie w pomaganiu innym. Liczyłam, że już po pierwszej wizycie otrzymam pakiet wskazówek, które od zaraz będę mogła stosować w domu. I się nie przeliczyłam 🙂  Panią Magdalenę znalazłam na portalu Znany Lekarz. Szukałam osoby, na której inni się nie zawiedli. Pani Magda miała 76 pozytywnych opinii!! Weszłam na jej stronę internetową https://www.nagrodzkacoaching.pl/, na profil FB.

Zobaczyłam hasło: KAŻDY PROBLEM TO SZANSA W PRZEBRANIU

Zaciekawiło mnie. Razem z mężem umówiłam się na wizytę.
Przed wizytą omówiliśmy z mężem które sytuacje są dla nas najtrudniejsze. Dosłownie je sobie wypunktowaliśmy na kartce. Ustaliliśmy, że to ja będę opisywała problem, bo ja przekażę go w bardziej skoncentrowanej formie niż mąż 🙂  Prawdę mówiąc liczyłam, że „rzucę hasło” a p. psycholog treściwie odpowie co robię dobrze a co źle.

.

.

.

Przywitała nas uśmiechnięta brunetka. Spokój – to co zapamiętałam najbardziej. Spokój dosłownie wypływał z tej kobiety. Nie można było się przed nim obronić. Usiedliśmy na kanapie. Ona naprzeciw nas.

.

.

-Z czym do mnie przychodźcie?
-Mamy problem z wybuchami złości u trzyletniego dziecka
-A czy Wy jesteście spokojni?
Dziwnie się poczułam. Przychodzę z problemem dziecka, a ktoś mnie pyta nie o dziecko, tylko o mnie.
-Nie.
-No właśnie. To dlaczego liczycie, że Wasze dziecko będzie spokojne?

.

.
Kurka. Czego ja tak właściwie oczekiwałam? Że będę miała w domu posłusznego, uległego i spokojnego anioła kiedy ani ja, ani mój mąż nie przejawiamy takich cech? Oczy mi się szerzej otworzyły. Jak mogłam być taką ignorantką?!?

.

.

.

Następnie opisywałam konkretne drażliwe sytuacje i czekałam na wskazówki.

.

.

.

Problem: Poranne ubieranie.

.

.

.

Problem zaczyna się z samego rana – od ubierania. Jeszcze wieczorem wybieramy rzeczy do przedszkola. Są przez córkę zaakceptowane. A mimo to, rano nie chce ich nakładać. Zaczyna się od majtek. Wybrana para jest albo za ciasna [mimo, że prawie spada z tyłka] albo niewygodna [nieważne, że ostatnim razem były ok]. Kiedy zaczynają się lamenty, podaję jej kolejna parę, później kolejną i jeszcze jedną. Wszystkie są złe więc przynoszę cały worek, aby sobie wybrała. O zgrozo nie ma takich które pasują.

.

.

Rada psychologa:
Do trzech razy sztuka. Miałyście wybrane majtki, jeśli te nie pasują możesz podać jej kolejne, ewentualnie trzecią parę do wyboru. I to koniec. Jeśli nie może się zdecydować mówisz: „Jeżeli nie dokonasz wyboru, ja wybieram”.

.

.

Wdrożenie w codziennym życiu:
Ograniczyłam wybór. Daję też konkretny czas jaki ma na dokonanie wyboru. Córko, teraz możesz zdecydować, które majtki zakładasz [z trzech które przed nią leżą]. Jeśli na zegarku pojawi się 5 [pokazuje w które miejsce na zegarku ma patrzeć] a ty nie będziesz wiedziała, które są najlepsze, ja dokonam wyboru. Piątka na zegarku się pojawia. Ona nie wybrała, tych wybranych przeze mnie tez nie chce. Mówię. „Natalia, umówiłyśmy się, że jeśli nie będziesz mogła się zdecydować ja dokonam wyboru. Teraz nakładamy te różowe”.
Córka nadal nie chce się ubrać.

.

.
-Natalia, jak się umówiłyśmy?
-Nie wiem.
-Że jak na zegarku pojawi się piątka to ja dokonam wyboru.
-Ale one naprawdę są niewygodne
-Natalia, jak się umówiłyśmy?
-Nie pamiętam
– Że jak na zegarku pojawi się piątka to ja dokonam wyboru
– [milczenie i brak reakcji] -Natalia, zgodnie z umową nakładamy majtki

[W tym momencie zaczynają się negocjacje z innej strony.]

-ale ja chcę najpierw podkoszulek

[Nie zapieram się, bo kolejności ubierania nie ustalałam.]

-Ok. Jeśli chcesz najpierw będzie podkoszulek, sukienka, majtki i rajstopy.

Ufff. Zaakceptowane. Od tego momentu ubieranie idzie sprawnie.
PS. Podawanie argumentów, że już późno i spóźnimy się do przedszkola nie działa:)
Lepiej zadawać cały czas te same pytania: „Jak się umówiłyśmy?”, „Czy na zegarku pojawiła się piątka?Co to dla nas oznacza?”

.

.

.

Problem: Dziecko nie może się uspokoić. Krzyczy, miota się i nas nie słucha.

.

.

.

Rada psychologa:
A jak wy zachowujecie się w takiej sytuacji? Przekrzykujecie dziecko? Agresja rodzi agresję.
Nie ma szansy, że dziecko się wyciszy jeśli na nie krzyczymy. Krzyk na dzieci dobrze nie wpływa. Mówcie do niej spokojnym głosem. Bez nerwów. Musicie być cierpliwi i wyrozumiali. Jeśli widzicie, że zrobiło coś tak jak oczekiwaliście, pochwalcie słowem lub tak jak lubi [o chwaleniu więcej TUTAJ]. Jeśli krzyczy lub udaje, że Was nie słucha zadawajcie pytania np. „Jak się umówiliśmy?” Jeśli bardzo Wam na czymś zależy umówcie się z nią. Jeśli  dotrzyma słowa dostanie nagrodę (coś co lubi najbardziej). Jeśli nie dotrzyma słowa, tej nagrody nie będzie. Nie wolno tego stosować za każdym razem. Od czasu do czasu.

.

.

Wdrożenie w codziennym życiu:
To było najtrudniejsze. Dzięki spokojowi odzyskałam panowanie nad sytuacją. Bardzo pomogło mi zadawanie pytań. Nie muszę co chwila do czegoś przekonywać. Przypominam tylko „A jak to ustaliłyśmy?”, „Kto zaakceptował te ubrania do przedszkola?”. Kiedy zaczyna się krzyk mówię do niej spokojnym głosem

.

.
– Mamusia krzyczy czy jest spokojna?
– Jest spokojna
– Jest potrzeba abyś mnie przekrzykiwała?
– Nie
– To co możesz zrobić?
– Mówić spokojnym głosem

.

.

Czuję, że kiedy jestem spokojna, panuję nad sytuacją. Postanowiłam, że będę spokojna i to mi dało luz. Naprawdę, dużo łatwiej jest mi teraz mierzyć się z jej wybuchami. W myśli powtarzam sobie „Tylko spokój może mnie uratować” Czuję na własnej skórze, że to działa!

Co do umówienia się z nagrodą, kupiłam paczkę biszkoptów. Biszkopcik czekał przy miseczce tak długo aż córka samodzielnie zje kaszę. Dziś jej nie karmiłam 🙂

.

.

.

Problem: Dziecko nie przestrzega zasad.

.

.

.

Rada psychologa:
Czy dziecko zna panujące w domu reguły? Musicie ustalić zasady i reguły panujące w domu. Musicie ich przestrzegać. Wszyscy.
To rodzice zarządzają domowymi zasadami. Rodzice je wprowadzają. Nie dziecko.

.

.

Wdrożenie w codziennym życiu:
Co prawda miałam wprowadzone zasady co do np. poranków. Wstajemy –> ubieramy się –> jemy śniadanie –> myjemy zęby –> wychodzimy do przedszkola. To chyba okazało się zbyt ogólne.
Jest też masa zasad, które niby są wprowadzone, ale raz obowiązują raz nie 😛
Na przykład noszenie na rękach. Miało się już definitywnie zakończyć ale w kryzysowych porannych sytuacjach i tak brałam ją na ręce, niosłam z pokoju do toalety, z toalety do pokoju, na ubieranie. Później do kuchni na śniadanie.
Zasada, że jemy tylko w kuchni była przestrzegana w wybranych sytuacjach. Dlaczego się więc dziwię, że dziecko nie przestrzega zasad!? Zasady wprowadzone, a nie przestrzegane nie są zasadami.
Wracając do noszenia na rękach. Powiedziałam córce, że od dziś chodzimy na własnych nogach. Zanoszę ją na śniadanie ostatni raz. „Natalia, pamiętaj, że niosę Cię ostatni raz”. Od tego momentu łatwiej mi egzekwować to, co rzeczywiście w jasny sposób ustaliłam. Kiedy córka żąda aby ją gdzieś zanieść, pytam „A jak się umówiłyśmy? Mogę cię zaprowadzić za rękę”. Dlaczego wyznaczanie reguł jest ważne? Bez tego nie mamy czego egzekwować. Odpada zadawanie pytań i odwoływanie się do tego co ustalone.

.

.

.

Problem: Czy stawianie dziecka do kąta to dobry pomysł?

.

.

.

Rada psychologa:
Nie zostawiajcie jej ze złością samej. Nawet kiedy wygania was z pokoju bądźcie przy niej. Bądźcie obok. Dziecko zostawione samemu sobie czuje się odrzucone.

.

.
Wdrożenie w codziennym życiu:
Od kiedy stosuję się do rady numer dwa tj. zachowuję spokój, córka nawet zła i płacząca nie wygania mnie z pokoju. Siedzi przytulona na moich kolanach. Zdaje się, że próbuje się pozbierać.

.

.

.

.
Problem: Dlaczego wybuchy złości w ogóle się nasiliły?

.

.

.

Rada psychologa:
Co się zadziało, że stała się bardziej agresywna? Co się zmieniło w waszym życiu? Poszła Pani do pracy? Urodziła drugie dziecko? Musiało się coś stać, że dziecko poczuło się odrzucone. Na pewno „coś” się zmieniło w Waszej rodzinie.

.

.
Wdrożenie w codziennym życiu:
Wiem, że się zmieniło. Nie chciałam jej powiedzieć co 😛

.

.

.

Pani Magda obiecała, ze jeśli przez miesiąc będziemy stosowali się do podanych przez nią wskazówek, będzie dobrze. Wszyscy się wyciszymy. Mam za sobą trzy dni na nowych zasadach. Już tego samego dnia poczułam się spokojniejsza. Wiem co robić kiedy napad złości przyjdzie. Moje myślenie się zmieniło. Zaczęłam czuć, że jestem w stanie zapanować nad sytuacją, bez niepotrzebnych nerwów. Bardzo się cieszę, że nie odwlekałam decyzji o szukaniu pomocy u specjalisty. Choć jestem z natury oszczędna, nie żałuję ani jednej złotówki, którą oddałam w zamian za pomoc. Mam poczucie, że to były jedne z lepiej zainwestowanych przeze mnie pieniędzy.

.

.

.

Pod tym linkiem znajdziesz kontakt do P. Magdaleny.
Warto też zajrzeć na jej profil FB. Mam nadzieję, że udzieli się Wam jej pozytywna energia.

.

.

.

Pytanie lub komentarz? Czekam na wiadomość właśnie od Ciebie!

Masz pytanie? Możesz zadać je w komentarzu do tego wpisu lub za pośrednictwem Facebooka.

Będę Ci wdzięczna za podzielenie się swoim doświadczeniem lub opinią. Napisz proszę czy podobał Ci się ten wpis. Z chęcią podejmę dyskusję lub odpowiem na dodatkowe pytania.

Jeśli spodobał Ci się wpis, będę Ci bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się nim ze znajomymi. Wystarczy kliknąć ten niebieski znaczek „f” po lewej stronie. Dzięki temu łatwiej będzie mu dotrzeć do osób, które nigdy nie słyszały o blogu TO DOPIERO POCZĄTEK a które mogą szukać informacji tu zawartych.

.

.

_____________________________________________________________________

➡ polub  todopieropoczątek.pl   

➡ wejdź na    www.todopieropoczatek.pl

.

.

Zapisz

Zapisz

2 Responses
  • patrycja
    Maj 3, 2017

    Życie jest ciężkie.

    • Kasia G.
      Maj 4, 2017

      Ale dzięki P. Magdzie baardzo się poprawiło 🙂

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *