7 cennych pomysłów, kiedy dziecko wpada w histerię a Ty musisz wychodzić do pracy

Każda z nas musi przyznać, że wychodzenie do pracy i jednoczesne ogarnięcie dzieci do żłobka czy przedszkola  to jeden z najbardziej stresujących momentów dnia 💪
Jak sprawić, aby wspólne wyjścia z domu, zmieniły się z histerycznej gonitwy w czas, który może nas zbliżyć. Dowiedz się jakie pomysły stosuję aby nasze poranki były spokojne 🙂

 

 

7 cennych pomysłów, kiedy dziecko wpada w histerię a Ty musisz wychodzić do pracy

.

.

1. Wychodzenie do pracy z mężem na lekką zakładkę.

.

.

W naszym małżeństwie dziecko pojawiło się prawie po trzech latach. Kwestia ogarniania jego i siebie do wyjścia jednocześnie – po 4,5 roku od kiedy byliśmy małżeństwem. W tym czasie przyzwyczailiśmy się, że wstajemy o 6.20 i  musimy być w pracy punkt 8. Kiedy sytuacja się zmieniła i rano do wybrania było jeszcze dziecko, my nadal kurczowo trzymaliśmy się tej 8. W dodatku wstawać chcieliśmy, tak jak poprzednio. Z czasem zaczęło się robić ‚ciasno’ a atmosfera gęstniała z każdym porankiem bardziej. Nie chcieliśmy zauważyć tego, że rano MUSIMY się przeorganizować. Albo zacząć wstawać wcześniej albo szukać jakiegoś innego sposobu. Bardzo dobre rozwiązanie w naszym przypadku przyszło zdecydowanie zbyt późno. Gdybyśmy wpadli na to wcześniej prawdopodobnie oszczędzilibyśmy wiele nerwów. Kiedy zaszłam drugą ciążę poprosiłam pracodawcę o zmianę czasu pracy. Jestem skowronkiem, znacznie łatwiej i wydajniej pracuję rano. Poprosiłam o możliwość pracy w czasie 7-15. Mąż zaś zaczął bywać w pracy od godziny ok.8.30. Ustawiliśmy to tak, że ja budziłam i ubierałam córkę. Robiłam jej śniadanie i przez chwilę jadłyśmy wspólnie. W tym czasie mąż np. ścielił łóżka i ogarniał siebie. Później to on przejmował dziecko. Kończył z nią śniadanie i robił wszystkie pozostałe rzeczy. Ja zajmowałam się sobą i wychodziłam z domu tak aby być w tej pracy o 7.00. Paradoksalnie dało nam to więcej czasu z dzieckiem… co prawda wychodziłam wcześniej ale na dojazdach do pracy zaoszczędzałam godzinę każdego dnia!!! Jechałam i wracałam z pracy bez korków i w miarę luźnym autobusie, co dodatkowo przekładało się na moje lepsze samopoczucie w ciągu dnia. Suma sumarum córka była w przedszkolu od ok 7.30 do 15.30 czyli ok 8 godzin a nie jak poprzednio 10! To dla niej dwie godziny dłużej w towarzystwie rodziców – każdego dnia!! Naprawdę robi różnicę 🙂

Jednocześnie mamy z mężem więcej luzu bo…możemy dopasować się bardziej do tempa dziecka.

.

.

2. Dopasowanie się do tempa dziecka.

.

.

Chyba nikt nie lubi być nieustannie poganiany i pospieszany. Dzieci  też. Przynajmniej moje 😉  Córka na takie gmeranie reaguje albo brakiem reakcji – czyli udaje, że mnie nie słyszy albo zaczyna się denerwować, że totalnie nie ma wpływu na to, co w naszym domu dzieje się rano.  Wychodzenie do pracy na zakładkę pozwoliło nam nieco zwolnić tempo poranków. Dla córki wyjścia oczywiście nadal są zbyt szybkie, dlatego gdy odbieram ją z przedszkola staram się nie spieszyć. Nie musi nakładać kurtki i butów w 5 minut, pozwalam jej kręcić się po szatni, zagadywać do kolegów. Siedzę na ławeczce i czekam aż się ubierze. W swoim tempie. Postanowiłam sobie, że skoro poranki są po naszemu – czyli raczej szybkie, czas w przedszkolu jest według zamysłu opiekunek, czyli też wszystko zaplanowane na określona godzinę to niech chociaż popołudnia będą w takim tempie jakiego potrzebuje dziecko. Nie chodzi o to czy czynności będą wykonywane wolniej czy szybciej. Niech będzie w takim tempie jakiego ona potrzebuje. I tak czasem wychodzimy z szatni pół godziny a czasem 10 minut, bo córka pamięta, że zaplanowałyśmy sobie tego dnia np. wyjście do biblioteki.

.

.

3. Wspólne wybieranie ubrań wieczorem.

.

.

Wyjścia rano nie możemy przeciągać w nieskończoność, nawet po zmianie naszego porannego rozkładu 🙂 Dlatego to co pozwoli nam zaoszczędzić czas rano, a co możemy zrobić na spokojnie wieczorem – robimy wieczorem. Myślę, że większość rodziców wie, że poranne ubieranie dziecka to nie jest prosta sprawa 😉 Dlatego ubrania na kolejny dzień wybieramy wspólnie wieczorem. Każda rzecz od majteczek, poprzez rajstopy i sukienkę musi być zaakceptowana.  Obecnie mamy etap, że to ja wyjmuję komplet ubrań i pytam czy jest ok. Córka zazwyczaj się zgadza. Ale nie zawsze tak było. <<Tutaj>> dowiesz się jak wyglądały nasze początki z porannym ubieraniem. Musisz wiedzieć, że nie było takiej sielanki jak obecnie 😉 Było na tyle trudno, że poszłam z tą sprawą do psychologa.

.

.

4. Dawanie wyboru

.

.

Staram się aby nasze poranki wyglądały mniej więcej tak samo. I tak zazwyczaj na śniadanie jest kasza na mleku. Zazwyczaj. Bo jeśli akurat jest dzień, że na kaszę totalnie nie mamy ochoty nie wciskam jej na siłę. Daję jej inny wybór. Malo to pozwalam jej zadecydować. „Córka kanapka z szynką czy jajko? Jaka decyzja?” Dzięki takiemu wyborowi ograniczam czas na samodzielne wymyślanie na co ma ochotę [zwłaszcza, że często sama nie potrafi tego określić] i unikam złości.

.

.

5. Mówienie dziecku dlaczego chcemy wyjść szybciej

.

.

Niestety nie da się tego zastosować do maleństwa ale dziecko ok 3,5 letnie jest już w stanie przyjąć taka informację i rzeczywiście trochę się pospieszyć. Czasem chodzi o moją sprawę np. przed pracą muszę iść do lekarza innym razem przedszkolaki mają wyjazd do zoo i muszą stawić się w przedszkolu wcześniej. O tym, że nasz poranek będzie nieco szybszy niż zazwyczaj informuję już wieczór wcześniej aby trochę nastawiła się psychicznie 😉

Za to, że doczytałaś do końca mam dla ciebie jeszcze jeden trik, który odmienił nasze poranki. Taka wisienka na torcie 🙂🎁

Dziecko, nie chce ubierać się rano. Złość dziecka jak reagować.

6. Zachowanie spokoju

.

.

To niestety nie działa tak, że skoro 5 razy z rzędu córka ubrała się tak, jak postanowiłyśmy wieczorem, to za 6 razem też tak będzie. Na szczęście można wyczuć, że akurat dziś może być problem. Trudny moment zaczyna się wcześniej. Nie w czasie, gdy dziecko już płacze. Kiedy widzę, że z jakiegoś powodu zaakceptowane wieczorem rajstopy nie pasują, absolutnie nie upieram się, że muszą być te konkretne i koniec -bo tak postanowiłyśmy wieczorem. Znasz przysłowie „Tylko krowa nie zmienia poglądów”?😉 Jeśli z mojego punktu widzenia chodzi o rzecz tak mało istotną jak kolor rajstop, to wolę odpuścić i mieć spokojny poranek. Wcale nie traktuje tego później jako moją porażkę wychowawczą 😉

Po rozmowie z Panią Magdą mam w sobie moc 🙂 To, że dziecko z jakiegoś powodu przeżywa trudne emocje [i to w dodatku rano, kiedy wszystkim pozostałym domownikom zależny na czasie] wcale nie oznacza, że te emocje automatycznie przenoszą się na mnie. Jestem dorosła. Mogę zaplanować jak zachowam się w danej sytuacji. Planuję, że na trudne emocje córki reaguję spokojem. Można się tego nauczyć!! Nerwy ze strony dziecka, wcale nie muszą przekładać się na zdenerwowanie z mojej strony. To właśnie mój spokój można przenieść na dziecko. Tego się trzymam. To staram się realizować w trudnej sytuacji.

.

Jestem bardzo ciekawa, jakie triki stosujesz rano aby Wasze poranki były łagodne 🙂
Podziel się tą wiedzą w komentarzu .

.

.


Zapisz się na newsletter i odbierz e-book, dzięki któremu dowiesz się jak zyskać więcej czasu dla siebie i dziecka.

A jeśli podoba Ci się wpis i tematy poruszane na blogu, to będę Ci bardzo wdzięczna, jeśli poświęcisz minutkę i zapiszesz się do naszej Grupy. Dyskutujemy jak można zyskać więcej czasu dla siebie i dziecka będąc jednocześnie pracująca zawodowo mamą.

Spotykamy aby pytać,doradzać, wspierać się, poznawać kobiety podobne do nas. Szukające rozwiązań na usprawnienie organizacji zadań poza pracą zawodową, tak aby mieć więcej czasu dla siebie i rodziny.

Wystarczy kliknąć w obrazek.

.

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za Twoje wsparcie i życzę Ci świetnego dnia! 🙂

.

.

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *