Nie bój się być rozmemłana

O nie tylko nie to! Nienawidzę tego rozmemłana, nieogarnięta i niepomalowania. Nienawidzę stanów, że nic się nie chce, ciało zachowuje się jak opona bez powietrza, umysł zatapia się w letargu.

.

A to wszystko teraz.

Nowy Rok. Czas planowania, podsumowań. Czas w którym na każdym kroku czytamy podsumowania, snujemy plany na przyszły rok.  Teraz kiedy powinnyśmy być glamour, planować co zrobić aby panować nad swoją za**istością, być zorganizowane, ogarnięte, z pasją spisywać cele i  zadania na cały przyszły rok. Teraz kiedy powinnyśmy zachwycać innych swoją niezależnością, wielozadaniowością, skutecznością w zarządzaniu własnym czasem. Teraz kiedy powinnyśmy powalać na kolana tym, że jesteśmy nie do zdarcia, niezależnie od tego czy mamy jedno czy czworo dzieci. Niezależnie od tego co przykrego i od kogo nas spotkało.

A co jeśli tym razem nie da się uciec od tego rozmemłania. Co jeśli książki motywacyjne i muzyka nie działają.

Na fali noworocznych postanowień pozwalam sobie na uwagę i czułość nad moim czasem rozmemłania. Pozwalam sobie na przeżycie go – nie jako stratę czasu, ale na bycie sama ze sobą, nawet jeśli z zewnątrz wygląda to na letarg. Zbliża się dzień mojego drugiego porodu. Na niczym nie potrafię się skupić. Ostatnio posoliłam herbatę. I nie to czy posoliłam czy posłodziłam jest najdziwniejsze ale to, że herbatę bez dodatków piję od ok. 10 lat… Staram się traktować mój stan, ten wyjątkowy czas, jako przymusowy odpoczynek przed nowymi wyzwaniami. Może przez wiele kolejnych dni nie będę mogła pozwolić sobie na nic nie robienie.

.

.

Was też proszę pokochajcie siebie – zwłaszcza w czasie rozmemłania. Nie zostawiajcie siebie, nie wyganiajcie, nie oceniajcie. Bądźcie ze sobą, obserwujcie siebie, uważnie. Nie sztuka dobrze czuć się ze sobą kiedy wszystko nam wychodzi. Nie sztuka dobrze czuć się ze sobą kiedy inni doceniają i chwalą. Sztuka – zaakceptować, że nie wszystko się udało mimo, że tak się starałyśmy, planowałyśmy, chciałyśmy.

.

Pociecha dla tych, którzy tylko czasami wpadają w takie stany nieogarnięcia  –  inni tkwią w nich całymi dniami, miesiącami. Nasze nieszczęście nie jest największe mimo, że teraz tak może wyglądać. Piszę to dla pokory, jasności i przytomności.

.

Takie okresy są niezbędne jako przeciwwaga dla naszego pędu ku perfekcjonizmowi, wymagań narzucanych przez samych siebie i naszego wewnętrznego krytyka. To właśnie nasz wyeksploatowany całym rokiem organizm woła o pomoc. Jeśli świadomie nie pozwalamy mu, na nic nie robienie i odpoczynek – wymusi to w inny sposób. Zatopi nas w letargu trudnym do ogarnięcia. Podziękujmy mu za to, że zamiast choroby na początek serwuje delikatniejsze napomnienia.

 

Przypomina – człowieku bądź dla siebie DOBRY!

 

 


Zapisz się na newsletter i odbierz e-book. Poznaj prawa PRACUJĄCYCH ZAWODOWO MAM.

A jeśli podoba Ci się wpis i tematy poruszane na blogu, to będę Ci bardzo wdzięczna, jeśli poświęcisz minutkę i zapiszesz się do naszej Grupy. Dyskutujemy jak można zyskać więcej czasu dla siebie i dziecka będąc jednocześnie pracująca zawodowo mamą.

Spotykamy aby pytać,doradzać, wspierać się, poznawać kobiety podobne do nas. Szukające rozwiązań na usprawnienie organizacji zadań poza pracą zawodową, tak aby mieć więcej czasu dla siebie i rodziny.

Wystarczy kliknąć w obrazek.

.

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za Twoje wsparcie i życzę Ci świetnego dnia! 🙂

.

Źródło: zdjęć

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *