5 zasad którymi się kieruję, kiedy dziecko wyprowadza mnie z równowagi

Nie wierzę, że istnieją dzieci które zawsze są posłuszne i spokojne. Nie wierzę też, że istnieją rodzice, którzy każdy wybuch złości przyjmują ze spokojem. Kolejny w ciągu dnia wybuch złości sprawia, że jestem coraz bardziej podminowana. Wyznaczyłam sobie kilka zasad, których się trzymam kiedy  nadchodzi godzina „zero”.  Poniżej 10 zasad którymi się kieruję, kiedy dziecko wyprowadza mnie z równowagi.

.

.

Z tego wpisu dowiesz się:
jakie emocje wywołują we mnie napady złości córki i
jak sobie z nimi radzę.

.

.

Obserwując dzieci swoich znajomych widzę, że istnieje niemała grupa dzieci, które przynajmniej raz dziennie wpadają w histeryczną złość. Rodzice próbują różnych metod na wyciszenie dziecka ale widzę po ich minach, że czują to samo co ja.

.

.

Jakie emocje wywołują we mnie napady złości córki

.

.

*złość 

z powodu trudności, jakie stwarza. Czasem zachowuje się jak anioł. Ludzie na ulicy czy w tramwaju zaczepiają mnie aby powiedzieć jakie mam śliczne i grzeczne dziecko. Po chwili jakaś błahostka wyprowadza ją z równowagi i robi sceny jakbym co najmniej przed chwilą ucięła jej palec. Ona krzyczy a ja jestem wściekła bo… jestem bezradna.

.

*bezradność

Przytulam ją – wrzeszczy, odwracam uwagę – wrzeszczy, straszę policjantem – też wrzeszczy.
Staram się, ale czasami naprawdę brakuje mi pomysłów. Najchętniej odwróciłabym się i poszła w przeciwnym kierunku aby wypłakać się gdzieś z dala od ludzi.  Z bezradnością łączy się…

.

*poczucie winy

że nie jestem tak dobrym i skutecznym rodzicem jak chciałabym być.

.

*urazę

że dbam o nią najlepiej jak potrafię a ona zamiast mnie przytulić wyprowadza z równowagi.

.

* niepokój

jeśli w tym momencie nie potrafię skutecznie na nią wpłynąć co będzie w przyszłości. Jest w takim wieku, że najważniejsi są dla niej rodzice. Co będzie jeśli tę rolę przejmą znajomi?

.

*zazdrość

wobec rodziców, którzy mają spokojne z natury dzieci.

.

.

.

*****************************************
*************************************************************************

.

.

.

5 zasad którymi się kieruję, kiedy dziecko wyprowadza mnie z równowagi

.

.

.

Aby pomóc córce w przeżywaniu jej gniewu muszę najpierw zająć się swoimi emocjami. W pierwszej kolejności muszę zapanować nad własnym gniewem. Poniżej 5 zasad którymi się kieruję, kiedy dziecko wyprowadza mnie z równowagi.

.

.

.

1) Daję sobie kilka chwil na wyciszenie.

Robię kilka głębokich oddechów, albo wychodzę do drugiego pomieszczenia zastanowić się jaką taktykę wybrać. Dopytywać o co poszło czy mówić raczej o mojej reakcji na jej krzyki. Wszystko zależy od sytuacji. Kiedy to kolejna awantura w ciągu tego samego dnia wolę ją przytulać i wyciszać, bo informowanie o mojej złości raczej na wiele sie nie zda. Czasami jeszcze zanim zdążę do niej wrócić słyszę jak rozpaczliwym głosem mówi sama do siebie. „Muszę przemyśleć swoje wychowanie. Mamusiu przepraszam za te okropne krzyki” Zawsze nie to śmieszy i nieco rozładowuje złą energię bo ja karzę jej przemyśleć swoje zachowanie – nie wychowie 🙂  Zazwyczaj przychodzi wtedy do mnie i rzeczywiście mówi, że przeprasza za krzyki.

.

.

.

2) Staram się nie dodawać własnej złości do jej niezadowolenia.

Po trzech latach wiem, że reagowanie na złość złością powoduje jeszcze większą złość. Spirala się nakręca i cały „zły” spektakl trwa jeszcze dłużej.

.

.

.

3) Szukam wyjścia z sytuacji, zamiast koncentrować się na tym co zrobiło dziecko

Powody do napadu złości z mojej perspektywy zazwyczaj są błache. Takie, którym mogę zaradzić od ręki.
Umówiłam się z córką, że jeśli zrobi to, o co ją proszę dam jej pół Kinder Niespodzianki, która została nam od dziadków. Niosę więc jej ta połóweczkę, daję a ona…. w ryk!!!
– Córa, co się stało?
– Bo od dziadka było w środku jeszcze to żółte jajeczko z pieskiem
– Płaczesz bo go teraz nie ma?
– Taaak!!!
– Choć poszukamy, zaraz się znajdzie. Widziałam tego pieska na szafce.

.

.

.

4) Mówię, że jestem zła na jej zachowanie –  i za chwilę mogę krzyknąć lub wyjść z pokoju

„Nata przez te krzyki, mi też zaraz puszczą nerwy”.
„Jeśli się nie uspokoisz wyjdę z pokoju”.
„Natalia, zaraz zacznę krzyczeć. Już niewiele brakuje. Lubisz kiedy tak na siebie krzyczymy?”

.

.

Pochylam się nad moją 3-letnią córką, która od 10 minut jest w furii, po nieudanej próbie zamknięcia pudełka.

.

.
– „Nata przez te krzyki, mi też zaraz puszczą nerwy”
-„Wiem, ale Ty nie możesz krzyczeć bo ja jestem Twoją córką i tego nie lubię”

.

.

I tu budzi się mój sprzeciw. A niby dlaczego ja nie mogę się denerwować jej krzykami? „Pozwalasz dziecku na złość? Sobie też pozwól” – powiedziałam w duchu. Dlaczego mam dusić swoje emocje? Uczę ją, że kiedy coś ją wkurzy, możne to wytupać albo wykrzyczeć [choć zaczynam tego żałować po kilku sesjach]. To niezdrowe abym pozwalała dziecku na wykrzykiwanie złości i jednocześnie tłumiła swoją. Zaczęłam trochę zmieniać taktykę. Mówię do niej „Córko, zamiast krzyczeć możesz powiedzieć co czujesz. Powiedz o co ci chodzi”. Ale to nie koniec. Ja też mówię co czuję. „Nie lubię kiedy krzyczysz”. „Uszy mnie bolą od tych wrzasków”. [Żeby nie było – mam naprawdę empatyczną córkę. Potrafi krzyczeć i jednocześnie zatykać mi uszy.] „Lubię kiedy nasze poranki są takie spokojne. Każdy szybko się ubiera, zjada śniadanie i rozmawia zamiast krzyczeć”. Więcej o skutecznych pochwałach pisałam <<tutaj>> Dokładnie mówię jej czego oczekuję. Co sprawia, że jestem radosna a co mnie smuci. Co lubię czego nie. Kiedy jestem zła – też mówię. I choć czasem ledwie powstrzymuję się, aby nią nie wstrząsnąć trzymam się odgórnie ustalonej zasady  „W tym domu nie bijemy”. Przemoc [i nie myślę tutaj o przysłowiowym klapsie ale na przykład o mocnym złapaniu rąk dziecka czy krzykach] sprawia, że dziecko czuje upokorzone. Zawsze staram się patrzeć na nią i traktować jak osobę dorosłą. Taką, która jest mi równa. Trzylatka dobrze rozumie co do niej mówię. Tłumaczenia siłą nie mają sensu. Obniżają tylko jej poczucie własnej wartości, a tego nie chcę. Nie biję. Mówię. Tego samego oczekuję od córki.

.

.

.

5)Przepraszam córkę za swoje niewłaściwe zachowanie – jeżeli miało miejsce

Święta nie jestem 🙂 Ale jak krzyknę to przeproszę.

Jeśli to nie pomaga mam w odsieczy jeszcze szósta zasadę. Mówię sobie:

.

.

.

6)  Ona mnie wyprowadza z równowagi, ale to tylko dziecko, a ja jestem dorosłya, dam sobie radę.

I choć czasem moje wnętrze wygląda jak na obrazku poniżej, oddycham głęboko i mówię „Córko, przez te krzyki zaraz puszczą mi nerwy”

.

.

5 zasad którymi się kieruję, kiedy dziecko wyprowadza mnie z równowagi

5 zasad którymi się kieruję, kiedy dziecko wyprowadza mnie z równowagi

.

..

Pytanie lub komentarz? Czekam na wiadomość właśnie od Ciebie!

Masz pytanie? Możesz zadać je w komentarzu do tego wpisu lub za pośrednictwem Facebooka.

Będę Ci wdzięczna za podzielenie się swoim doświadczeniem lub opinią. Napisz proszę czy podobał Ci się ten wpis. Z chęcią podejmę dyskusję lub odpowiem na dodatkowe pytania.

Jeśli spodobał Ci się wpis, będę Ci bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się nim ze znajomymi. Wystarczy kliknąć ten niebieski znaczek „f” po lewej stronie. Dzięki temu łatwiej będzie mu dotrzeć do osób, które nigdy nie słyszały o blogu TO DOPIERO POCZĄTEK a które mogą szukać informacji tu zawartych.

..

.

.

_____________________________________________________________________

➡ polub  todopieropoczątek.pl   

➡ wejdź na    www.todopieropoczatek.pl

.

.

Zapisz

Zapisz

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *