Co mnie dziś czeka…

Średnio przez 10 godzin dziennie jestem poza domem. Wracam zmęczona, czasem rozdrażniona, zdenerwowana lub przybita. Jakby to ładnie ująć – praca w korpo to nie kawusie z koleżankami.

.

.

Próbuję wcisnąć się do autobusu. Jeśli uda mi się wejść do pierwszego który podjechał, zazwyczaj jestem powyginana jak paralityk – chcąc się dopasować do otoczenia 🙂
Po godzinnej podróży tą puszką zabitą po sam dach, jedyne na co mam chęć, to zadrzeć do góry nogi i słuchać muzyki.
No i słucham „Ta Dorotka, ta malusia” i inne przeboje –  oczywiście nie w mojej wymarzonej pozycji.

.

.

Zanim jednak to nastąpi, zanim przywitam się z moim dzieckiem po długiej przerwie, zawsze zastanawiam się:

.

.

Co czeka mnie za drzwiami  [domu sąsiadki albo przedszkola]

.

.

Widzę ją.

Raz wskakuje mi na ręce, przytula i mówi, że tęskniła.
Innym razem ignoruje mnie. Udaje, że nie widzi. Nie chce wracać do domu. Ucieka ode mnie.

Serce mi pęka – wiem dobrze, że zostawiłam ją na tak długo.
Ona urażona próbuje mi pokazać, że i beze mnie sobie poradzi. Dobrze wiem, że potrzebuje mojej obecności. Bezpiecznego czasu przeznaczonego tylko dla niej.

.

Trzy godziny przed jej zaśnięciem są tylko dla niej. Wszystko robimy razem. Czasem się bawimy, czasem sprzątamy czy gotujemy. Razem. Nie ma między nami zegarka. Czas płynie łagodnie. Patrzę na nią i nie mogę się nadziwić kiedy nauczyła się tego wszystkiego!!!

.

.

1 2 6 7 98 11

.

.

_____________________________________________________________________

➡ polub  todopieropoczątek.pl   

➡ wejdź na    www.todopieropoczatek.

.

.

Zapisz

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *