Czego nauczyła mnie praca w korporacji

Jeśli chodzi o moment kiedy po raz pierwszy w dorosłym życiu poczułam się zagubiona, to było kilkanaście lat temu. Jechałam składać dokumenty na studia. Po trzech godzinach wysiadłam z ciasnego busika i zaczęłam szukać drogi na moją przyszłą uczelnię aby złożyć dokumenty. GPS czy internet w telefonie miałam dobrych kilka lat później… Pewnie kobiety zrozumieją, że mapa  nie była dla mnie najlepszym pomocnikiem… Ludzie też nie…
.

.

Kolejny taki moment to pierwsza paca w korpo. Wielki szklany budynek. Windy całe w lustrach. Ludzie poprawiają sobie fryzury. Nikt na nikogo nie patrzy. Zostałam wprowadzona na openspace. 70 biurek obok siebie. Każde oddzielnie mini-parawanem tak, że ludziom widać tylko oczy i kawałek głowy. Słychać szum klawiatury uderzanej przez dziesiątki rąk. Przez telefon ktoś namolnie przekonuje drugą stronę do swojej racji. Jestem przedstawiana ludziom z którymi już niebawem będę współpracowała. Jedni podnoszą wzrok znad komputera, inni nawet nie przerywają pracy. Siadam na swoim miejscu. Dziewczyna, która miała zapoznać mnie ‚ze wszystkim’, znika po 2 godzinach zostawiając na moim biurku segregator z umowami. Dopiero później dowiaduję się, że to coś co jej od dawna zalegało i nareszcie znalazł się ktoś komu można bez oporów to oddelegować…

Asystent, Junior, ‚Nowy’ chce być dobry w tym co robi. Dlatego ciężko pracuje. Nie skarży się. Skupia się całym sobą na otrzymanym zadaniu. Nie patrzy, że minęło ustawowe 8 godzin. Całą energię wkłada w samodoskonalenie. Chce się rozwijać. Zapisuje się na każde dodatkowe szkolenie. Junior jest odpowiedzialny za swoją pracę. Mija jakiś czas – u jednych krótszy, u innych dłuższy u jeszcze innych nigdy nie nadchodzi… ale

skupmy się  na tej pierwszej grupie. Stajesz się odpowiedzialna nie za swoją pracę ale ludzi i ich zadania. Czekałaś na to! Nagle z niedowierzaniem spostrzegasz, że nikt nie przygotował Cię do tej roli. Do tej pory byłaś odpowiedzialna tylko za siebie. Teraz stajesz się liderem. Jesteś odpowiedzialna również za innych. Jeśli coś się nie udało, musisz powiedzieć „spróbuj jeszcze raz”. Ale w taki sposób aby nie zniechęcić ‚nowego’. Nie chcesz chyba co chwilę mieć roszad w zespole. Jesteś odpowiedzialna za efekt końcowy a nie za to co nie udało się po drodze.

.

.

Podobną ścieżkę przechodzą rodzice. Niestety część materiału przerabiają ‚na sucho’. Przyszłe mamy czytają jak powinny opiekować się dzieckiem. Chodzą na jakieś warsztaty, szkoły rodzenia. Ale od pierwszego dnia po narodzinach muszą zostać liderem. Muszą wziąć odpowiedzialność nie tylko za siebie ale za drugiego człowieka. Na szczęście, tutaj też liczy efekt końcowy a nie za to co nie udało się po drodze.

Moja dobra znajoma jest nauczycielką. Czego najbardziej  nie lubi w swojej pracy? Nie, nie uczniów… nie tego, że ma masę papierów i tabelek do dostarczenia dyrekcji. Ona wzdryga się na samą myśl o wywiadówkach. Dokładniej na myśl, że w grupie znajdą się rodzice którzy mają ochotę na na dobre oceny swoich – dzieci bardziej niż one same. Dopytują o ‚prace dodatkowe’ na piątkę’, które później własnoręcznie robią w domu za dziecko.

Ten sam rodzic, każde nawet nie wymagające wielkiego wysiłku zadanie kwituje „Świetna robota! Jesteś super!” Dziecko nabiera wyobrażenia, że jest super wyjątkowe.

Dostaje wszystko, tylko dlatego, że ono tego chce. Jest zachcianka i natychmiastowe spełnienie zachcianki. Natychmiastowa gratyfikacja bez pracy. Element doskonalenia, oczekiwania, nauki cierpliwości został wyeliminowany.

Takich wyjątkowych dzieci, w firmach w których pracowałam spotkałam naprawdę wiele. Po dwóch dniach w pracy, czują się specjalistami.  Coś jednak się zmienia w porównaniu ze szkołą. W pracy, to wyjątkowe dziecko już nie dostaje wszystkiego czego chce – tylko dlatego, że chce…

Rodzice już nie pomagają w dostaniu piątki. Wszystko się zmienia. Nie lubię z nimi rozmawiać. Nie lubię otaczać się osobami, którym wydaje się, że są geniuszami. W każdej dziedzinie. Szukam ludzi od których mogę się czegoś nauczyć bo posiadają rzeczywistą wiedzę. Szukam też ludzi empatycznych. Otwartych nie tylko na siebie ale na innych. Prawdziwych liderów. Od takich osób uczę się nie tylko w pracy. Wszystko co mogę zabieram również do domu.

 

.

.

Czego nauczyła mnie praca w korporacji i co nieświadomie przeniosłam do domu?

.

.

Mówię dziecku, że pewne sprawy trzeba wypracować. Włożyć wysiłek. Czasem nawet pomimo włożonego wysiłku i tak nikt nie pochwali. Dlatego robię wszystko aby spełnienia szukała w sobie. Kiedy podchodzi do mnie zadowolona z rysunkiem – nie chwalę. Mówię:

„Pomalowałaś cały rysunek za jednym zamachem. To wymagało cierpliwości.” albo

” Co Ty mi tu narysowałaś. Opowiadaj”

.

.

Chcę aby czuła wewnętrzną satysfakcję z tego co zrobiła.

Niedawno  brałam udział w konkursie gdzie trzeba było przygotować kartkę świąteczną. Bardzo się w to wkręciłam. Zrobiłam z 6 kartek. Byłam naprawie zadowolona z efektu końcowego. Z tego, że potrafiłam – sama! Nie wygrałam głównej nagrody. Nagrody pocieszenia też nie. Wiecie co wygrałam? Poczucie, że potrafię! Fun że zrobiłam coś pierwszy raz w życiu i efekt naprawdę mi się spodobał. Mimo że inni [jury] nie uważali mojej pracy za najlepszej wcale nie oznacza że nie była najlepsza. Oni mieli po prostu inny gust. inne zdanie. Tyle. To była dla mnie bardzo ważna lekcja, która na pewno przekaże córce. Liderem swojego dziecka jestem nim już TERAZ. Nie od jutra… kiedy dziecko będzie rozumiało… Warto być dobrym liderem.

Od teraz muszę dbać aby dziecko było najlepszą wersją siebie – będąc jednocześnie sobą. I to nie dlatego, że ja [rodzic] tego chcę. To powinno wypływać z niego samego.

Kolejna rzecz, której się uczę to empatia. Jeśli nie mam jej w sobie to nie mam co przekazywać ja dalej. Staram się zauważyć czyjś wysiłek. Nawet jeśli nie jest dokładnie tak jak ja bym to zrobiła. Będąc liderem nie zawszę muszę mieć rację, nie muszę być najlepsza. Mogę pozwolić na to innym. Nie zawszę muszę wygrywać. Czasem dobrze jest pozwolić komuś odczuć, że to jego pomysł był najlepszy. Czasem warto zmienić zasady gry jeśli cały zespół miałby na tym skorzystać.

Nie trzeba wygrywać każdej z bitew. Liczy się efekt końcowy.

.

.


Zapisz się na newsletter i odbierz e-book. Poznaj prawa PRACUJĄCYCH ZAWODOWO MAM.

A jeśli podoba Ci się wpis i tematy poruszane na blogu, to będę Ci bardzo wdzięczna, jeśli poświęcisz minutkę i zapiszesz się do naszej Grupy. Dyskutujemy jak można zyskać więcej czasu dla siebie i dziecka będąc jednocześnie pracująca zawodowo mamą.

Spotykamy aby pytać,doradzać, wspierać się, poznawać kobiety podobne do nas. Szukające rozwiązań na usprawnienie organizacji zadań poza pracą zawodową, tak aby mieć więcej czasu dla siebie i rodziny.

Wystarczy kliknąć w obrazek.

.

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za Twoje wsparcie i życzę Ci świetnego dnia! 🙂

.

Źródło: zdjęć

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *