Dlaczego nie muszę zgadzać się z mężem w wychowaniu dzieci

Jedną z największych fantazji ludzi, którym dopiero co urodziło się dziecko [albo tych, którzy dziecko planują] jest to, że będą mieli identyczne zdanie co do wychowania. Przecież obydwoje chcą jak najlepiej 🙂 Do tego słyszą głosy internetów i innych doradców, że rodzice powinni być ze sobą zgodni, nie podważać swojego zdania i stanowić jeden front. Więc ok – myślą sobie- w zgodzie wyznaczymy jasną i wąska ścieżkę co do tego, jak będziemy wychowywali, reagowali oraz czego oczekiwali od dziecka i sprawa załatwiona. Proste jak…wychowanie dziecka 😛

.

.

 

Taka to naiwna para zapomina, że jeszcze niedawno miała odmienne zdanie, nawet co do wyboru pizzy w restauracji 🙂 Bo jak to możliwe, że komuś kto mnie kocha nie smakuje tak samo jak mi hawajska. Jak mogło mu przyjść do głowy, aby zamówić tą z owocami morza, przecie ona tak okropnie śmierdzi. Pal licho pizzę… Bierzemy dwie różne, ewentualnie jedną dwu smakową i nie ma problemu. Dziecka jednak nie podzielisz na dwie części [przynajmniej takiego rozwiązania nie proponuję 🙂 ] Głupio też zakładać że ‚ja wychowuję od poniedziałku do czwartku a ty w pozostałe dni.’ Zamiast akceptować wszystko co do tej pory usłyszeliśmy o ‚trzymaniu sztamy’ rodziców  zadaj sobie pytanie…

.

.

Czy muszę zgadzać się z mężem/żoną w wychowaniu dzieci?

.

.

Wydaje mi się, że każda para mająca dzieci, doświadczyła tego przynajmniej raz w życiu. Prawdę mówiąc to pewnie  każdego dnia, jest wściekła na drugą połówkę, że nie kazała zareagować dziecku tak jak ‚mama/tata mówi’.

Mamy różne zdanie na temat tego jak dziecko powinno się zachowywać. Wiecie co myślę?

.

.

TO NORMALNE, ŻE MAMY ODMIENNE ZDANIE NA TEMAT TEGO, CO DZIECKU WOLNO A CZEGO NIE.

.

.

Każdy z nas jest inny i ma prawo do swojego zdania. Choćby mąż czy żona obrazili się za to na 3 dni! Rodzice to przecież dwa oddzielne światy. Wychowali się w innych środowiskach. Mają inne doświadczenia. Często różny odbiór tego co jest dobre a co złe. Nie zawsze we wszystkim się zgadzają. Śmiem nawet twierdzić, że częściej się ze sobą nie zgadzają, niż mają takie samo zdanie 🙂

.

.

.

To dobrze!

.

.

.

Właśnie to, że każdy z nas jest różny, ma odmienne zdanie czy pomysł na daną sytuację jest dobre!  To, że nie boimy się tego pokazać przy dziecku jest dobre! Taka wiedza wzbogaca dziecko. Dostaje ono nie jeden, jedyny i słuszny sposób patrzenia na daną sprawę ale aż dwa możliwe rozwiązania. Dwie ewentualności. Świat nie jest czarno-biały więc nie ma sensu w taki sposób przedstawiać go dziecku. Im wcześniej to zobaczy tym lepiej.

.

..

.

Mam pomysł! Zamiast nieustanie kontrolować drugiego rodzica i czuwać czy wychowuje nasze dziecko ‚tak jak powinien’ można wyluzować. Nie ma przecież czegoś takiego, jak jedna właściwa opieka.

.

.

.

Są jednak między rodzicami kwestie zupełnie nie do przyjęcia przez drugą stronę. Na przykład bicie, kwestie zdrowia… Nie jest dobrze, aby tak ważne rzeczy roztrząsać przy dziecku na bieżąco. Zwłaszcza, że mogłoby to przebiegać w bardzo burzliwej atmosferze…

.

.

.

Co zrobić aby nie zacząć kłócić się przy dziecku o to, co będzie dla niego lepsze?

.

.

.

Nie ma szansy aby przygotować scenariusz na każdą sytuację. Nawet dziecko nie wie, co przyjdzie mu do głowy za chwilę – a co dopiero dorosły, którego fantazja przez lata mogła ulec stępieniu 😛

Zamiast wymyślenia w biegu i nerwach co robimy, możemy ustalić kilka rzeczy których absolutnie nie robimy. Ustalenie takich punktów, na które druga strona całkowicie nie może się zgodzić.
Ja na przykład hołduję zasadzie, że dziecko przytulamy w każdej sytuacji kiedy tego potrzebuje. Przytulenia nigdy nie odmawiamy. Mąż wie, że to dla mnie bardzo ważne. Jak więc może zareagować w poniższej sytuacji?

.

.

.

„Tata wiele razy zwraca córce uwagę aby przestała się kręcić i była ostrożniejsza bo na stole stoi jedzenie i może je strącić. Ona zdaje się go nie słyszeć (co już samo w sobie jest dla niego irytujące). Ostatecznie strąca szklankę z kompotem. Na nowo wycyklinowanym parkiecie robi się wielka, mokra plama. Po wszystkim dziecko przestraszyło się tego, co się stało. Płacze i widać, że nie wie co zrobić i jak tata zareaguje. Przytuli jak mam a później zacznie tłumaczyć czy będzie zły i od razu zacznie się „a nie mówiłem. Tata wie, że pierwszą reakcją powinno być przytulenie. Przyciska ją więc do siebie, czeka aż chwile się wyciszy – dopiero później zaczyna mówić o tym co i dlaczego się stało.”

.

.

.

Zastanawia mnie sam temat wyznaczania reguł i zasad. Zazwyczaj kiedy stawiałam córce obiad przed nosem, co chwila przypominałam jej „Jedz córka”, „Gryź”, „Popij wodą”.
Zdałam sobie sprawę z tego jakie to głupie kiedy pewnego razu przy obiedzie zastanawiałam się nad czymś bardzo ważnym i właściwie się nie odzywałam.

Wtedy ona mówi:

.

.

– Mamo, ciesze się!

– Tak? A z czego?

– Że nie mówisz mi co chwilę, że mam jeść

.

.

Zrobiło mi się głupio. Baaardzo głupio. Zdałam sobie sprawę, że traktowałam ją jak jakieś nierozumne stworzenie. Które nie wie, że jak już włoży jedzenie do buzi to powinno je pogryźć. A jak jest spragnione, to nie domyśli się, że może napić się wody, która przed nią stoi….

.

.

.

Często zarzewiem niezgody między rodzicami jeśli chodzi o wychowanie dzieci jest wyznaczanie reguł. Tylko…

.

.

Czy musimy wyznaczać dzieciom reguły i zasady?

.

.

Przyjęło się mówić, że MUSIMY.
Dzieci powinny mieć sztywne ramy w jakich się poruszają. Jak ich nie wyznaczymy to będą wiedziały jak żyć wśród innych ludzi.
Wokół słyszymy głosy o rozpuszczonych bachorach, którym jeśli tylko trochę za bardzo popuścimy to wejdą nam na głowę a nasze zdanie już nigdy nie będzie się dla nich liczyło.  Wyznaczamy więc tysiące reguł, zasad  i norm co jest dopuszczalne a co nie. Zrobiła się z tego nawet pewna rodzicielska misja. Wynaczynienie zasad i granic na wszystko. Jakbyśmy mieli przed sobą idiotę a nie rozumnego małego człowieka.  Dzieci mają jeść śniadanie o 9 spać o 21. Nie ważne czy są w tym czasie głodne lub zmęczone. Dzielić się z innymi swoimi zabawkami a w kolejce w urzędzie siedzieć cicho jak mysz i nie poruszać się przez 20 minut. Jakby właśnie to było wyznacznikiem czy ich zachowanie jest dobre czy nie. Co do ‚złego’ zachowania i kar Kamil powiedział kilka fajnych zdań:

.

.

..

Zanim przejdziemy jednak do karania [lub nie karania] za ‚złe’ zachowanie zastanowiło mnie co to właściwie znaczy….?
I czy dla wszystkich oznacza to, to samo. Patrząc po Waszych reakcjach pewnie też co nieco na ten temat myślałyście.

.

.

.

.

..

Nie muszę zgadzać się z mężem w kwestiach wychowania dziecka. Nie muszę zgadzać się z mężem, co do najlepszych patentów na wychowanie i dobre zachowanie dziecka. Jesteśmy dwiema różnymi osobami. TO NORMALNE, ŻE MAMY ODMIENNE ZDANIE NA TEMAT TEGO, CO DZIECKU WOLNO A CZEGO NIE.
Właśnie to, że każdy z nas jest różny, ma odmienne spojrzenie na daną sytuację jest dobre! To, że nie boimy się tego pokazać przy dziecku jest dobre! Taka wiedza wzbogaca dziecko. Dostaje ono nie jeden, jedyny i słuszny sposób patrzenia na daną sprawę, ale aż dwa możliwe rozwiązania. Dwie ewentualności. Świat nie jest czarno-biały więc nie ma sensu w taki sposób przedstawiać go dziecku. Im wcześniej to zobaczy tym lepiej.

.

.

_____________________________________________________________________

➡ polub  todopieropoczątek.pl   

➡ wejdź na    www.todopieropoczatek.pl

.

.

 

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *