Dziecko jest za drogie

Zawsze ubrana w markowe ciuchy. Do pracy super-elegancko a przy okazji drogo. Na podwórko z dzieckiem w bluzie Nike i butach Adidasa. Fryzura prosto z salonu i zawsze pomalowane paznokcie. W domu teściowa, która zrezygnowała z pracy aby opiekować się wnuczkiem. Gdybyś spotkała ją na ulicy na pewno pierwsza myśl, która przysłaby Ci do głowy to: „powodzi jej się”.

.

.

-Myślisz o drugim dziecku?

-Żartujesz!? Dziecko jest za drogie!

.

.

Powiem szczerze, kiedy słyszę coś takiego czuję niesmak. Nie trafiają do mnie argumenty typu  „nie chcę mieć drugiego dziecka bo co chwila trzeba mu kupować nowe buty czy rower za 300 złotych„€œ. Co za różnica czy dziecko będzie bawiło się zabawką za 10 za 100 złotych, pytam się !? Zapewne ta droższa będzie bardziej designerska, ale o to która z nich bardziej wpłynie na wyobraźnię dziecka już będzie można się sprzeczać.

.
A tak na marginesie, kiedy Natalka była jeszcze dzieckiem raczkującym najbardziej interesowały ją… zgadniesz co? – puste butelki po mleku 🙂 Ewentualnie butelki po mleku do których wsypałam ryż, no i oczywiście kapcie mamy. Tanio i w miarę ekologicznie biorąc pod uwagę, że butelki nie musiałam od razu wyrzucać do kosza.
Jakoś nie zauważyłam aby w związku z tym rozwijała się wolniej niż rówieśnicy korzystający z różnych cudów na kijku.

.

.

Nie przyszło mi do głowy aby myśleć o córce jako o skarbonce bez dna.

.

.

Daję jej opiekę, miłość. Kupuje niezbędne rzeczy ale w zamian otrzymuję tyle radości, że nigdy nie przyszło mi do głowy aby traktować ją jak wydatek. Wprost przeciwnie. Dzięki niej mam w domu darmową kurację antystresową! Codziennie po pracy mam tyle przytulania i czułości, że tego porostu nie da się kupić.

.

.

A teraz drugi przypadek. Ma 4 dzieci. Mały domek na wsi. Przed domem kolorowy plac zabaw zrobiony przez tatę. Kiedy przechodzisz obok zawsze jest wesoło. Dzieciaki biegają, bawią się i krzyczą. Zawodowo pracuje tylko on, bo ktoś przecież musi zajmować się domem i małymi.  Mimo to nigdy (serio NIGDY) nie słyszałam aby poskarżyła się, że jest zmęczona, boli ją głowa od tego szumu, albo że nie ma na coś kaski. Tak naprawdę, to zawsze kiedy ją widzę zastanawiam się, jak ona do cholery daje sobie radę i jak to możliwe że nie jest znużona ciągłą opieką nad dziećmi i domem.

.

.

Wkurzają mnie wszelkie podsumowania, ile to trzeba wydać na wyprawkę, ile kosztuje dziecko od narodzin do czasu kiedy się usamodzielni.

Jak czytam coś takiego myślę mniej więcej tak: Nie chcesz wydawać, nie rodź dziecka. Urodziłaś? Ciesz się! Zamiast liczyć co byś sobie kupiła gdybyś była sama.

,.

.

_____________________________________________________________________

➡ polub  todopieropoczątek.pl   

➡ wejdź na    www.todopieropoczatek.

;

;,

Zdjęcie: < źródło>

.

zzz,

Zapisz

4 Responses
  • Anna
    Kwiecień 30, 2016

    Co prawda moje maleństwo przyjdzie na świat dopiero za 2 miesiące ale zgadzam się z powyższym. Fakt, jest wiele rzeczy, w które trzeba się zaopatrzyć nawet na początek, ale wiele z nich można kupić/dostać taniej. Nie wiem, może po prostu mam szczęście mieć wokół siebie życzliwych ludzi ale np. wózek dostaliśmy od znajomych, ubranka częściowo również od rodziny, wynoszone przez ich pociechy. To co trzeba było kupić, kupowaliśmy z głową, tak żeby było sensowne ale nie drogie. Tak naprawdę minimalistycznie, tylko to co niezbędne, bo po co więcej?;)
    Pozdrawiam

    • to dopiero początek
      Kwiecień 30, 2016

      Po narodzinach Twoje dziecię dostanie tyle prezentów i ubranek od znajomych, że pewnie części nie zdążysz włożyć.
      Będziesz miała gotowy prezent dla innych 😉

  • Małgorzata Wiaderek
    Maj 1, 2016

    Naprawdę swietne teksty! I mądre. Przeczytalam wszystkie za jednym zamachem 🙂

    • to dopiero początek
      Maj 3, 2016

      Dziękuję 🙂
      Jest mi bardzo, bardzo miło.
      Zapraszam do komentowania.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *