Jak skutecznie i szybko uciszyć rozwrzeszczane dziecko

Wpadł jej do głowy świetny pomysł. Wiedziała gdzie w kuchni znajdzie malarską taśmę i chusteczki. To miał być świetny materiał do przygotowania sobie opatrunku. Tylko, że opatrunek nie wychodził… Kawałki taśmy sklejały się nie tak jak miały się skleić, chusteczka była za duża. Coś, co miało być początkiem dobrej zabawy przemieniło się w krzyki, histerię i krokodyle łzy. Nabrałam głęboko powietrza i przeszukiwałam w głowie wycinki z blogów i książek w odpowiedzi na pytanie jak uciszyć rozwrzeszczane dziecko [bez stresu dla niego i Ciebie]?

.

.

W teorii działanie jest bardzo proste. Przytulasz dziecko i mówisz, że je rozumiesz. Ewentualnie pytasz skąd wzięła się złość. Oboje się przytulacie i po chwili radośnie bawicie się w robienie opatrunków. Praktyka jednak potrafi zaskakiwać 🙂 Dziecko wcale nie ma ochoty być przytulane, a na pytanie skąd wzięła się złość, reaguje jeszcze większa złością. Dlatego staram się znaleźć kilka alternatyw „na wszelki wypadek”.

.

.

Po przeczytaniu dowiesz się:

.

  • Czy da się zapobiec wybuchowi złości
  • Co może być powodem frustracji dziecka
  • Jak pokazać dziecku, że to co czuje jest dla nas ważne
  • Jest lepszy sposób na zachowanie dyscypliny niż nieustanne zakazy
  • Jak planowanie pozwoliło nam zapobiegać porannym awanturom
  • Czy odwracanie uwagi w trakcie wybuchu złości ma sens
  • Jak się zachować kiedy złość ustąpi

Na koniec dzielę się swoimi przemyśleniami co jest najskuteczniejsze w przypadku mojego dziecka.

.

.

Jak uciszyć rozwrzeszczane dziecko [bez stresu dla niego i Ciebie]?

..

.

A  może by tak zacząć jeszcze wcześniej. Czy da się zapobiec wybuchowi złości? Na początku trzeba zaakceptować, że wybuchy złości to zjawisko normalne. Przecież nawet my dorośli, z już ukształtowanym układem nerwowym, często nie jesteśmy powstrzymać gwałtownego napływu emocji. Jak można oczekiwać tego od dwu-, pięco- czy dziesięciolatka ???
Na pocieszenie – złość minie. Jak szybko, w dużej mierze zależny od Ciebie. Już za parę chwil poznasz kilka trików dzięki którym czas ten zminimalizujesz do jednej, dwóch minut.

.

.

Wracając do powyższego pytania – tak.

.

.

Wybuchom złości można zapobiegać. Wystarczy głębiej przyjrzeć się samemu dziecku i jego planowi dnia. Jeśli od samiutkiego rana dziecko było radosne i wesoło się bawiło a nagle zaczyna marudzić, kręcić się bez celu i popłakiwać – spójrz na zegarek! Może czas na drugie śniadanie? To, że godzinę temu wspólnie  jedliście i Ty nadal jesteś syta, wcale nie oznacza, że dziecko czuje to samo. Może najzwyczajniej w świecie jest głodne. Wiadomo, jak człowiek głodny to zły.
Załóżmy, że je nakarmiłaś a ono nadal marudne. Przypomnij sobie, jak dziś spało. Spokojnie całą noc, czy wstawałaś do niego kilka razy, bo się wybudzało. O której faktycznie wstało – szósta? Może ma prawo być już zmęczone. Może czas na drzemkę. Nie ważne, że od pól roku nie śpi już w ciągu dnia. Może właśnie dzisiaj tego potrzebuje. Moja Natalka często jest marudna, kiedy zaczyna chorować. Fizycznie nie pojawiły się nawet pierwsze objawy. Nie kaszle i  nie ma gorączki. Kręci się, i nie wie co ze sobą zrobić. Jeśli do tego wiem, że w nocy spała słabiej niż zwykle, prawie na 100% coś ją łapie. Przypomnij sobie jak się czujesz, kiedy zaczyna brać Cię zwykłe przeziębienie? Dorosły człowiek jesteś więc wiesz, że pora aby na trochę schować głowę pod koc, zdrzemnąć się, wygrzać i  mieć nadzieję, że przejdzie. Dziecko tego nie wie.
Może jest mu za zimno, albo znając polskie matki [ze mną na czele]  za gorąco.
Wczuj się w nie. Już po zwykłej analizie dnia, jesteś w stanie wyeliminować przynajmniej część trudnych sytuacji.

.

.

„Co nie wyjdzie z dziecka – pozostaje w nim”

.

.

A to niezdrowe. Skrępowane dziecięce emocje potrafią nieźle namieszać w dorosłym życiu. Dlatego zaakceptuj je. Nie tylko te, które chcesz aby na co dzień gościły w Twoim domu tj. radość i zadowolenie. Dopuszczaj też te trudne. Smutek, strach, złość. Nie da się przeżyć życia, będąc w nieustannej euforii i afirmacji. Jeśli myślisz że tak, to prawdopodobnie próbujesz sama siebie oszukać.  Ucz dziecko nazywać emocje. Wystarczy je opisywać. Spróbuj! „Widzę, że się denerwujesz bo nie możesz nałożyć tych rajstop”, „Skąd wzięła się ta złość? Dlaczego krzyczysz?”, „Gniewasz się na lalkę, bo nie chce równo siedzieć w wózku?”, „Widzę, jesteś z siebie zadowolona, że tak równo udało Ci się ułożyć książki”.

.

Pewnie myślisz teraz – łatwo tak ładnie mówić w czasie kiedy dziecko spokojne. Jak najdzie szał, dziecko wcale nie ma ochoty na chwilę się uciszyć, aby słuchać Twoich nowo nabytych mądrości.

.

.

I tu uratuje nas spokój. Tylko spokój. Usiądź przy nim na podłodze, tak aby widziało Twoją twarz. Mów do niego spokojnym głosem, nazywaj emocje. Co jakiś czas otwórz szeroko ręce, aby dziecko wiedziało, że w każdej chwili jesteś gotowa je przytulić. Nie rób tego jednak na siłę. Dzięki temu, że zachowasz spokój poczujesz, że  panujesz nad sytuacją. Jesteś przecież dorosła. Potrafisz zapanować nad swoimi emocjami. Na pewno wychodzi Ci to lepiej niż dziecku.

.

.

Emocje nie tylko nazywaj, ale pokaż  jak można sobie z nimi poradzić.
Złość i gniew można przecież wytupać nogami, wytłuc uderzając rękami w poduszkę, wyskakać. Można rwać kartki papieru, mazać po nich długopisem. Repertuar jest szeroki. Powiedz o tym dziecku. Moja córka tupie. Tupie z wielkim zaangażowaniem. Do tego macha rękami. Po wszystkim mówi, że złość wyszła jej nogami, a potem wyrzuca ją do kosza na śmieci.  Ostatnio bawiła się przy  stoliku. Coś jej tam nie wychodziło z rysowaniem. Wstała od stołu, krzyknęła „O nie! Znowu te złe emocje”. Trzyletnie dziecko.
Żebyś tylko nie pomyślała, że zawsze jest taka sielanka. Ta sama Natalia, dziecko, które dostaje ode mnie mnóstwo  pomysłów na to, jak wyładować złość, nie dalej jak dzisiaj w furii złapała swoją miskę do kąpieli, uderzyła nią dwa razy o podłogę i połamała… dobrze, że miskę a nie siebie. Tak na marginesie – nad dzieckiem w czasie jego złości trzeba czuwać. Radzenie sobie z emocjami to proces. Już Ci się wydaje, że jest dobrze a tu BACH… i miska poszła 🙂

.

.

Nie walcz. Wyznaczaj granice.

.

.

Niechże tylko tą granicą nie będzie słowo „nie można” powtarzane 100 razy dziennie przy każdej okazji. Weź dziecko pod uwagę nie traktuj go jak kogoś niespełna rozumu, tylko małego dorosłego. Dorosłego który nie ma jeszcze tak wielu doświadczeń jak Ty. Słowo „nie” staraj się używać z wyjątkowych okazji. Ćwicz! Zamiast mówić aby nie skakało w windzie powiedź, że skakać można na klatce schodowej, na podwórku itp. Lepiej wiedzieć jak wiele rzeczy wolno robić zamiast słyszeć nieustanne zakazy.

.

W naszym przypadku planowanie bardzo pomaga ograniczyć wybuchy złości. Wieczorem po kąpieli wybieramy ubrania na kolejny dzień. Nie musimy się wtedy spieszyć. Wybieramy rzeczy, które podobają się córce a które są do zaakceptowania biorąc pod uwagę pogodę. Dzięki temu z naszych poranków został wyeliminowany jeden z głównych punktów zapalnych, który bezpośrednio rzutował na cały dzień. Dzień zaczynamy znacznie spokojniej. O tym jak jak jeszcze wygospodarować sobie więcej czasu rano we wpisie „Poranne rytuały…”

.

.

Jeśli dziecko czegoś chce, a Ty z racjonalnych powodów nie możesz mu tego dać – opowiadaj. Córuniu dzisiaj zepsuł się telewizor. Gdyby tylko działał, pozwoliłabym Ci obejrzeć nawet trzy bajki. Musimy zadzwonić do montera i powiedzieć aby naprawił nasz telewizor. Wtedy to nie rodzic jest tym złym. Telewizor po prostu się zepsuł. Nie ma co do tego dyskusji. Zrobimy wszystko co w naszej mocy aby zmienić ten stan.

.

.

Przy okazji jego krzyków nie mów mu co chwilę, że jest niegrzeczne, nieznośny cze hałaśliwe. Takimi stwierdzeniami dziecko niejako zostaje zaprogramowane. Coraz bardziej staje się takie jakie mówisz, że w danej chwili jest. Można oddzielić zachowanie od osoby. Zamiast mówić „Jesteś niegrzecznym chłopcem” można powiedzieć „Przy śniadaniu zachorowałeś się niegrzecznie. Bułka służy do jedzenia a nie zabawy”. Niewłaściwe staje się zachowanie, nie dziecko.

.

.

Zawsze staraj się zrozumieć złość dziecka. Ignorowanie czy odwracanie uwagi, krótkoterminowo może się sprawdzić ale tak naprawdę nie rozwiązuje problemu. „Co nie wyjdzie z dziecka – pozostaje w nim”. To, że nie zawracałaś na nie uwagi – też. Przeszłam przez stawianie dziecka w kącie aby „przemyślało” swoje zachowanie. Z perspektywy czasu nie uważam tego za swój wychowawczy sukces. Zadawanie pytań, rozmowa, bycie przy dziecku i przytulenie daje znacznie więcej. Ogranicza stres po obydwu stronach. Trzymam ją na rekach, słyszę głębokie westchnienie ulgi, że byłam przy niej. Nie zostawiłam jej z problemem. Zauważyłam, że jest i pozwoliłam być sobą.

.

.

A po burzy….

.

.

Porozmawiaj z dzieckiem co było przyczyną awantury. Co wytraciło je z równowagi. Śmiać mi się chce, bo często słyszę obezwładniające „Nie wiem. Nie wiem skąd ta złość”. Jeśli jednak ustaliliście przyczynę, powiedzcie sobie co możecie zrobić jeśli w przyszłości będziecie mieli ten sam problem. Powiedz dziecku co może zrobić kolejnym razem aby się nie denerwowało. Nie ma sensu roztrząsać powodów złości zbyt głęboko. Problem rozpoznany, wyjaśniony – lecimy dalej.

.

.

Mam świadomość, że w jednej na dziesięć awantur żaden z powyższych sposobów nie zadziała. Szczęśliwie co do dziewięciu pozostałych mam szansę w ogóle do nich nie dopuścić, albo zakończyć je szybko i w miarę bezstresowo. Jej emocje sprawiają, że rozwijam się również ja. Empatia, panowanie nad sobą, spokój – jeszcze parę lat i będę jak buddyjski mnich 😛

 .

.

Pytanie lub komentarz? Czekam na wiadomość właśnie od Ciebie!

Masz pytanie? Możesz zadać je w komentarzu do tego wpisu lub za pośrednictwem Facebooka.

Będę Ci wdzięczna za podzielenie się swoim doświadczeniem lub opinią. Napisz proszę czy podobał Ci się ten wpis. Z chęcią podejmę dyskusję lub odpowiem na dodatkowe pytania.

Jeśli spodobał Ci się wpis, będę Ci bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się nim ze znajomymi. Wystarczy kliknąć ten niebieski znaczek „f” po lewej stronie. Dzięki temu łatwiej będzie mu dotrzeć do osób, które nigdy nie słyszały o blogu TO DOPIERO POCZĄTEK a które mogą szukać informacji tu zawartych.

.

.

_____________________________________________________________________

➡ polub  todopieropoczątek.pl   

➡ wejdź na    www.todopieropoczatek.pl

.

.

Zapisz

2 Responses
  • Dzięki za ten przydatny artykuł☺ o pewnych sposobach radzenia sobie ze złością słyszałam, ale teraz sobie wszystko usystematyzowałam☺ mojego synka też nauczyłam tupać, bo początkowo walił głową w podłogę. Staram się też nazywać emocje, ale muszę też przetestować przytulanie.

    • Kasia G.
      Marzec 26, 2017

      Z tym waleniem głową w podłogę słyszałam od innych rodziców… Tupanie jest zdecydowanie bezpieczniejsze 🙂

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *