Jedna ważna rzecz, o której większość rodziców zapomina

To  niesamowite i przerażające zarazem jak wiele ode mnie zależy jeśli chodzi o kształtowanie zachowań i światopoglądu małego człowieka, którego zdecydowałam się urodzić i wychowywać. To jak będzie patrzyło na otaczającą rzeczywistość, jak będzie odzywało się do innych a nawet ubierało to wszystko czy tego chce czy  nie dostanie ode mnie w spadku.

.

.

Nie ma wymówek, że genetyka. Dziecko co widzi, to bierze. Taka jest smutna albo pocieszająca prawda.

Jedną z najlepszych rzeczy, jakie możesz zrobić póki masz je  jeszcze w domu  jest poszerzenie jego oczekiwań odnośnie życia.

.

.

.

Fritz Perls mawiał, że nasza percepcja otaczającego świata jest w 80% czystą projekcją. Potem patrzył rozmówcy w oczy i dodawał: Podobnie jak większość z pozostałych 20%.

.

..

.

Dlatego wielkim zadaniem jest pokazanie świata i życia w ogóle jako jako ekscytującej przygody z łatwiejszymi i trudniejszymi momentami. Na samym początku to właśnie ja RODZIC projektuję w jaki sposób dziecko będzie odbierało wszystkie zdarzenia jakie je otaczają.

Małe dziecko patrzy na Ciebie jak na lidera i wyrocznię. Pokazując czym kierujesz się w życiu, co jest dla Ciebie ważniejsze po powrocie z pracy – telewizja, sprzątanie czy spacer – przedstawiasz na co warto poświęcać czas.

Mamy ważną rolę – powinnyśmy pomóc ustalić mu własne cele i określić sens życia. Jeśli dowie się tego z pomocą rodziców i osób bliskich, łatwiej jej będzie zaakceptować siebie. To, że nie musi być takie jak inni aby być dobrym. Jest akceptowane tylko albo właśnie dlatego, że jest sobą.  Dzięki tej pomocy staniemy się sobie bliżsi, ponieważ ono uzna nas za lidera w walce o lepsze życie.
To naprawdę niesamowite ale nasze zachowanie, sposób mówienia, zwracania się do innych – bezpośrednio przekłada się na to jak zachowują się nasze dzieci. Jak one się do nas zwracają, jak przykładają się do powierzonych im rzeczy. Nawet sposób ubierania, czy sport, który w przyszłości może wybrać dziecko zależy od tego co widzi teraz. Jeśli nigdy nie widziało nas na rowerze, biegających czy na basenie zapewne uzna, że ćwiczenia są bez sensu i nie warto na nie zużywać energii.

.

.

.

To nie wszystko. Zdradzę Ci jeszcze jeden sekret. Jest jeszcze jedna rzecz dzięki której dziecko będzie uczyło się bycia sobą – ale w wersji która nie będzie zakłócała rozwoju innych jednostek – na przykład Twojego 🙂

Wiesz już, że jedną z najlepszych rzeczy jaką możesz zrobić dla dziecka [zanim wypuścisz je w świat] jest zaprojektowanie jak będzie odbierało otaczający świat. Aby świat, odbierał Twoje dziecko równie pozytywnie, musisz nauczyć je ogólnych zasad, które panują między ludźmi. Najlepiej na swoim przykładzie.

Rodzic powinien być wymagający ale przy tym uprzejmy, przystępny i kochający. Nie łatwo jest zachować równowagę, tak jak nie łatwo jest odmówić swojemu dziecku. Nie chodzi o to abyśmy zrobili ze swojego dziecka posłusznego robota, i za wszelką cenę starali się dowieść swojej racji. Sztuka jest aby przy zachowaniu stanowczości dziecko chciało za nami podążać. Chciałoby abyśmy zostali jego przewodnikiem.

Mam wrażenie, że próbują nam wmówić, że autorytet jest czymś tłamszącym i agresywnym. Że jeśli  nie ustalimy zbyt wielu zasad, dziecko zgubi się w otaczającym go świecie. Ustalamy je więc, a ono zamiast korzystać z tych drogowskazów –  buntuje się. Następuje więc zwrot o 180 stopni i zaczynamy rezygnować z przestrzegania jakichkolwiek wytycznych, byleby nie doszło do awantury [Nie daj boże przy kimś z zewnątrz]. Fakty są takie, że dzieci które trafiają pod opiekę kuratorów, opisują rodziców którzy nie chcieli, czy tez po prostu bali się ustanowić jakiekolwiek reguły w domu.

Jeśli dziecko krzyczy i buntuje się, w reakcji na wprowadzanie zasad, powiem ci w tajemnicy, że większość dzieci zachowuje się dokładnie w ten sam sposób:)  Próbują swoich sił w utarczkach z nami, nie po to aby sprawdzić naszą siłę, ale aby zobaczyć jak bardzo nam na nich zależy. Jeśli więc dziecko ciągle łamie zasady, wymachuje rękami i krzyczy zamiast rozmawiać,  tak naprawdę nie chce tych zasad zmieniać, a jedynie zwrócić na siebie uwagę. Próbuje tym samym zadać ci pytanie „Czy naprawdę jestem dla Ciebie ważne?” „Dlaczego muszę krzyczeć abyś na mnie spojrzał/a.
Często mówię mojej córce, że jeśli potrzebuje przytulenia lub buziaka – WYSTARCZY POWIEDZIEĆ.
Wcale nie musi krzyczeć lub wariować abym się nią zajęła w momencie kiedy tego potrzebuje.

Jeśli naprawdę jesteśmy z dzieckiem, nie ważne czy jemy obiad, czytamy czy wspólnie wyszliśmy na zewnątrz, jego jakość i stabilność życia niezmiernie wzrasta. Nawet jeśli wydaje nam się, że nadajemy na zupełnie innych falach, a wspólnie spędzony czas wcale nas nie zbliża, badania pokazują, że sama nasza obecność ma wpływ na rozwój emocjonalny i zwiększenie poczucia ważności i wartości.

Dziecko patrzy na wspólnie spędzony czas w sposób skrajnie inny niż my. Z upływem czasu wchłania w siebie naszą obecność i przekazywane wartości. Prawdę mówiąc, kiedy o tym myślę jestem przerażona. Staram się być najlepszą wersją siebie, ale wiecie jak to czasem bywa 🙂

.

.

.
W wieku 25 lat córka będzie zastanawiała się i porównywała swojego chłopaka do ojca. Synek porówna czy jego wybranka posiada cechy mamy. Ubrania, które będą nosiły, w pewnym sensie będą odzwierciedlały nas i nasz sposób bycia. Nawet gdy Twoje dziecko będzie miało 70 lat jego pogląd na życie będzie opierał się na odległych wspomnieniach, wspólnie spędzonego czasu.

.

..

.

Czuję tą odpowiedzialność. A Ty?

.

.

PS. Fritz Perls mawiał, że nasza percepcja otaczającego nas świata jest w 80% czystą projekcją. Potem patrzył rozmówcy w oczy i dodawał: Podobnie jak większość z pozostałych 20%.

.

.

.

Będę Ci wdzięczna za każdy komentarz. Napisz proszę, czy podobał Ci się ten tekst i czy po takie właśnie tu zaglądasz 🙂 Pomoże mi to w wyborze kolejnych tematów.

.

.

.

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *