Na pewno nie tak wyobrażałaś sobie swoje macierzyństwo

„Wyobrażam sobie, ze któregoś wieczoru wychodzę z domu – niby do Biedronki i wracam za dwa tygodnie. Niech ojciec zostaje z dziećmi i dowie się na czym polega moja codzienna praca” – powiedziała znajoma, mama trójki dzieci.

.

.

.

Większość moich koleżanek to młode mamy. Patrzę na nie, patrzę na siebie i mam wrażenie, że większość z nas zdaje się być uciemiężona macierzyństwem. Ciągłe pranie, podkładanie, gotowanie. Walki o to, kto rządzi w domu. Dzieci czy rodzice. Nawet wspólne wyjście na plac zabaw, traktowane jest jako obowiązek. Bo za dzieckiem trzeba ganiać, trzeba go pilnować. Rozmawiamy i zdaje mi się, że życie mamy to całkowite oddanie się dzieciom, bycie praczką, kucharką i sprzątaczką. Choć sprzątaczką to może mniej, bo nikt nikogo bez wcześniejszego umówienia się, do domu nie chce przyjąć 🙂 wymawiając się bałaganem właśnie.

Złe jesteśmy na męża, że wraca za późno. Nawet jak wyjątkowo jest o czasie, to złe za to, że nie przyjdzie mu do głowy aby pomóc w domu. Czasem słychać jeszcze jakby, żal że my mamy nie możemy robić kariery i zaangażować się w rozwój zawodowy tak bardzo jak mąż. Nawet jeśli pracujemy zawodowo to i tak przynosimy do domu mniejszą pensję niż mąż. A wszystko przez to, że ciągle nam dzieci na głowie siedzą. Chciałam to przełamać. Pokazać, że dam radę być świetna na obydwu polach – domowym i zawodowym.
Bardzo starałam się o awans. Te starania często przekładały się na to, że zostawałam po godzinach. Im dłużej byłam w pracy, tym mniej czasu dawałam mężowi i córce. Brałam dodatkowe projekty. Wszystko aby pokazać jak bardzo mi zależy i że warto aby firma we mnie zainwestowała. Ostatecznie nie awansowałam, bo ciągle było „troszeczkę” za mało. Już prawie…prawie… jest idealnie trzeba jeszcze tylko…. i tak od roku.

Odpuściłam.

Dlaczego? Zajrzałam wewnątrz siebie. Przemyślałam jak teraz wygląda mój dzień i jak wyglądałby po awansie.  Gdybym awansowała to co zmieniłoby się w moim życiu? Miałabym kilka stówek więcej, którymi cieszyłabym się przez miesiąc czy dwa. Później bym się przyzwyczaiła. Miałabym większą odpowiedzialność, więc zapewne bardziej bym się stresowała. Aby nadrobić znowu zostawałabym dłużej. Czy na tym naprawdę mi zależy? No właśnie nie!!

Chcą nam kobietom wmówić, że stanowisko da nam szczęście. Że jak będziemy specjalistą czy managerem od czegoś tam, to będziemy spełnione.
Prawda jest taka, że mało kogo obchodzi na jakim stanowisku jesteś. Jeśli zbyt wysoko, to albo przykleją ci łatkę snobki albo obgadają, ze udało Ci się fuksem. Nikt nie pomyśli ile pracy w to włożyłaś. Dobrze jest jeśli jesteś taka jak inni. Zwyczajna, normalna i nie wychylająca się. Wszystkim wtedy jest wygodnie. Pracodawcy, mężowi, znajomym.

Na blogu HaloZiemia przeczytałam zdanie, które bardzo utkwiło mi w głowie. „I jeszcze ludzie. Bałem się ich emocji: złości, rozczarowania i smutku. Za iluzję akceptacji byłem gotów płacić każdą cenę, w tym cenę upokorzenia.”

Akceptacja – tak bardzo nam na niej zależny, że zamiast realizować swoje potrzeby robimy wszystko aby sprostać oczekiwaniom innych. Przystawiamy drabinę do pierwszej lepszej ściany i zaczynamy wspinaczkę. Kiedy jesteśmy na górze okazuje się, ze zużyliśmy energię i czas na rzecz, która nie dała nam szczęścia.

Zamiast wyznaczać sobie kolejne cele, które będą zbliżały nas do wizji szczęśliwości stworzonej przez kogo innego usiądź i porozmawiaj ze swoim „najprawdziwszym ja”. Przyjmij za pewnik, że wszystko co widzisz wokół siebie najpierw było myślą. Twoją myślą, którą zdecydowałaś się urzeczywistnić. Jeśli obrazek, który obecnie widzisz nie do końca Ci się podoba zacznij od początku. Usiądź i zastanów się na czym najbardziej Ci zależy: miłość, spokój, radość, przygoda, wolność, niezależność?

,

,

,

Jak wyobrażałaś sobie Twoje macierzyństwo?

,

,

,

Będąc w ciąży, na 100% nie wyobrażałaś sobie, że za dwa 3 lata będziesz wrzeszczała na swoje dziecko, za to, że nie chce założyć butów. Że będziesz się z nim szarpała o zjedzenie miski kaszy czy umycie zębów. Rękę dam sobie uciąć, że ani razu nie przyszło Ci do głowy, że będziesz skrępowania i uciemiężona macierzyństwem.

Myślałaś raczej jak wspaniale będzie razem jeździć na wycieczki rowerowe czy gotować. Przecież z dzieckiem można zrobić wiele wspaniałych rzeczy. Przypomnij sobie swoje myśli i zacznij je realizować.

Trzymaj się .

Buziaczki :*

Ja chciałam jeździć na wspólne wycieczki, chodzić na dziecięce przedstawienia…
Od myśli zaczyna się wszystko.

Na pewno nie tak wyobrażałaś sobie swoje macierzyństwo

Na pewno nie tak wyobrażałaś sobie swoje macierzyństwo Na pewno nie tak wyobrażałaś sobie swoje macierzyństwo Na pewno nie tak wyobrażałaś sobie swoje macierzyństwo Na pewno nie tak wyobrażałaś sobie swoje macierzyństwo img_9287 img_9288 img_9297 img_9299

 

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *