Nie zachwycamy się swoimi dziećmi. Zachwycamy się sobą!!!

To miłe kiedy ktoś zwraca na nas uwagę, prawda?
Zauważa, że fajnie się dziś ubraliśmy.
Pyta jak nam minął dzień, a potem nie odwraca głowy tylko z uwagą SŁUCHA.

.

.

Mniej więcej tak zachowujemy się w stosunku do naszych dzieci.
Mówimy im, że są śliczne mądre i uczynne [co samo w sobie jest ok >>klik<<]

Wiesz dlaczego jesteśmy w stosunku do nich tacy mili?

;

;

W NADZIEI, ŻE ONE ODWZAJEMNIĄ NASZE ZACHOWANIE !!!

;

;

Zaskoczona? W głębi duszy chyba nie…

Liczymy, że dziecko też będzie się nami interesowało. Tak jak my, zapyta jak było w pracy i czy dobrze się czujemy. Sama mówię do córki „kocham cię Natusiu”  mając wielką nadzieję, że usłyszę „kocham cię mamusiu”.
Czy to sobie uświadamiamy czy nie, tak to właśnie działa.

;

Kiedy ktoś chwali moje dziecko –> LUBIĘ TO!

;

Bo to przecież jakbym ja sama została pochwalona. Dziecko ma przecież X procent moich genów. Kiedy ktoś  mówi, że córka ma ładne usta myślę sobie z dumą – to po mnie 🙂
I od razu poprawia mi się humor 🙂
Jest mi miło więc podtrzymuję temat. Zaczynam się rozpływać nad jej bystrością i wygadaniem.
W duszy liczę, że dostanę jeszcze więcej pochwał.
Tak samo chwali babcia, tatuś…
[przecież w dziecku jest X procent ich genów – i to wyłącznie tych najlepszych…heheh 😛 ] Wzajemne koło adoracji.

;

;

Wiesz co? To jest dobre! Wszystkim poprawia się samopoczucie. A o to właśnie chodzi w życiu – złapać jak najwięcej miłych chwil.

;

;

———————————————————————————————————————

Będzie mi bardzo  miło jeśli skomentujesz lub podasz tekst dalej.

Dziękuję 🙂

———————————————————————————————————————

 

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *