O czym z samego rana marzy każda matka [choć wstydzi się do tego przyznać publicznie]

Pewnie większość z Was wie, że jestem mamą Natalii. Niebawem dołączy do nas drugie dziecko. Oprócz etatu domowego mam jeszcze drugi – korporacyjny. Przyznam, że trochę jestem zabiegana. Nie chcę narzekać, bo sama zdecydowałam, że po urlopie macierzyńskim wracam do pracy, ale chcę Wam coś otwarcie powiedzieć…

.

.

Nie zawsze jest łatwo. Czasem, razem z mężem naprawdę nieźle musimy nagimnastykować, aby ogarnąć zastaną rzeczywistość. Weźmy taki pierwszy z brzegu, choć niestety bardzo częsty przykład.
Śpimy sobie spokojnie i nagle słyszymy płacz. Idziemy do dziecka i okazuje się, że ma gorączkę. Podajemy leki przeciwgorączkowe – a sami gorączkowo zaczynamy zastanawiać się, kto będzie mógł z nią zostać w domu. Odpada opcja, która z moich obserwacji, jest często praktykowana wśród dzieci przedszkolnych, czyli: nafaszerować dziecko lekami i wypchnąć do placówki. Może jakoś przetrzyma dzień. Doprawdy nie mam mam pojęcia, co siedzi w głowach rodziców, którzy praktykują podobny proceder… Mniejsza o większość – ta opcja odpada.  Zostaje mama, tata lub opiekunka. Szczęśliwie nasza niania jest w miarę dyspozycyjna. Ale o tym czy dzisiaj też może, dowiemy się dopiero za kilka godzin. Dlatego musimy przygotować plan B. Obydwoje mamy taką pracę, że oprócz codziennych zadań i obowiązków, mamy też zaplanowane spotkania z osobami z zewnątrz. Tak więc zaczynamy sobie dywagacje kto bardziej musi być dzisiaj w pracy, kto ostatnio z nią został, czy weźmiemy dzień urlopu czy może zwolnienie chorobowe…

.

Druga bardzo ważna rzecz związana z tym, że obydwoje pracujemy zawodowo jest taka, że po pracy zostaje nam niewiele czasu aby ogarnąć to co niezbędne. Temat podziału codziennych obowiązków mamy w miarę klarowny, więc na tym tle nie ma raczej większych spięć. Pisałam o tym w tekście „Bez TEGO nie wyobrażam sobie dalszego życia”. Dodatkowo, wiele rzeczy po prostu odpuszczam.

Wiem, że te mamy które zostały w domu, dzień też mają upakowany po same brzegi. Mam wrażenie, że gdyby to facet zajmował się zawodowo domem, to my kobiety wstydziłybyśmy się zapraszać gości 😛

Przyznam, że często z samego rana, nachodzi mnie taka myśl:

.

.

Jakże bym chciała wypchnąć dziecko do przedszkola i pobyć przez chwilę sam na sam tylko ze sobą.

.

.

Powiedzmy sobie szczerze, nie ważne czy jesteśmy house managerem, czy korpoludkiem z dziećmi w przedszkolu, każda z nas marzy aby odciąć się od pracy i od dzieci i najzwyczajniej w świecie poleżeć sobie do góry brzuchem, z zamkniętymi oczami, ewentualnie poczytać książkę

.

…w samotności

.

Kocham moją córkę szalenie i zrobiłabym dla niej wszystko, ale żeby dawać z siebie trzeba najpierw samemu gdzieś się naładować. Dlatego nie mam wyrzutów sumienia, że kiedy na przykład pracuję z domu albo jeszcze lepiej mam jeden dzień wolnego nie zostawiam jej w domu tylko wysyłam na kilka godzin do przedszkola. Doenergetyzowana ja, przekazuję dobrą energię na nią. Zobaczcie, jak ładnie to do mnie wraca 🙂

.

O czym z samego rana marzy każda matka [choć wstydzi się do tego przyznać publiczne]

.

.

A jeśli części ludzi z mojego otoczenia wydaje się, że nieustanie powinnam zasuwać jak sekundnik w zegarku, oficjalnie informuję i donoszę, że nie muszę. Nic nie muszę 🙂

.

.

Wiecie co powiedział kiedyś Antoni Kępiński

„Ludzie spieszą się w pracy, dlatego niedbale ją wykonują; spieszą się w używaniu życia, dlatego jego smaku nie odczuwają; spieszą się w odpoczynku, dlatego nie mogą wypocząć.

…a, spieszyć też się nie muszę. Eliminuję 🙂

.

.

Co byś zrobiła, gdybyś miała kilka godzin tylko i wyłącznie dla siebie?

.

.

____________________________________________________________________

➡ polub  todopieropoczątek.pl   

➡ wejdź na    www.todopieropoczatek.

.

.

Zapisz

Zapisz

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *