kontakt: to-dopiero-poczatek@wp.pl

Jak mama dietetyk rozszerza dietę swojego dziecka.

Kiedy znalazłam bloga Marysi, od razu pomyślałam, że to moja żywieniowa bratnia dusza. Marysia to pasjonatka zdrowego żywienia, ale nie taka, która w tabelkach przelicza kalorie. Zamiast tego pokazuje co zrobić, aby codziennie mieć czas na zdrowe posiłki. To nie jest singielka, która ma czas na stanie w kuchni. To mama, która tak samo jak my, ma mnóstwo codziennych obowiązków. Ma małe dziecko, pracuje a do tego codziennie trenuje biegi!! Można? Można!

Czytając jej blog jakzdrowozyc.pl, przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Poprosiłam autorkę aby opowiedziała nam wszystkim jak wyglądało rozszerzanie diety jej córki. Przy okazji podpytałam o nawyki, które na co dzień ułatwiają jej życie. Przyznam szczerze, że część z nich chętnie wdrożę w swoim domu 😁 💪

Zapraszam Was na bardzo wartościowy wywiad. Czytajcie i wdrażajcie u siebie tak wiele jak się da.

.

.

Jak mama dietetyk rozszerza dietę swojego dziecka.

.

.

.

  1. Kiedy i dlaczego zdecydowałaś się zmienić sposób odżywiania swojej rodziny? Skąd czerpałaś swoją wiedzę? Co najbardziej wpłynęło na sposób, w jaki postanowiłaś żywić swoje dziecko?

.

Muszę przyznać, że przez całe życie wydawało mi się, że odżywiam się prawidłowo. Nie jadłam dużej ilości słodyczy, nie piłam gazowanych napojów, nie objadałam się chipsami. Obiady przeważnie gotowałam w domu, czasami wychodziliśmy na pizzę albo do McDonald. Normalne jedzenie.

Dopiero kiedy moja córka zaczęła chodzić do żłobka i bardzo chorowała, zaczęłam interesować się odżywianiem. Ciągłe wizyty u lekarzy, kolejne leki i antybiotyki nie przynosiły poprawy, wtedy postanowiłam zagłębić się w temat odżywiania. Akurat w pracy (pracowałam wtedy w banku) mieliśmy spotkanie z dietetyczką, którą poprosiłam o polecenie ciekawych książek.

Kupiłam pierwsze trzy książki i tak się zaczęło. Z dnia na dzień przestałam jeść mięso i całkowicie zmieniliśmy sposób odżywiania całej rodziny. Każdego miesiąca zamawiam kolejne książki, cały czas się uczę, uczestniczę w konferencjach, skończyłam studia podyplomowe z dietetyki. W 2014 roku postanowiłam zostawić pracę w banku i zająć się propagowaniem zdrowego odżywiania. Teraz pracuję jako dietetyk i wspieram rodziców, którzy podobnie jak ja kilka lat temu, chcą zmienić swoje posiłki i poprawić zdrowie całej rodziny.

.

.

  1. Gdybyś mogła jeszcze raz podejść do rozszerzania diety swojej córki, to co byś zmieniła? Dlaczego?

.

Zmieniłabym bardzo dużo. Myślę, że choroby naszej Hani wynikały między innymi z błędów, które popełniłam rozszerzając jej dietę. Gdybym mogła wrócić do tego okresu na pewno dłużej karmiłabym piersią. Teraz rekomendowane minimum to 12 miesięcy, a zaleca się nawet 24 miesiące. Ja karmiłam tylko 7 miesięcy, a potem wróciłam do pracy.

Druga sprawa, to zbyt szybkie rozszerzanie diety. Kiedyś myślałam, że jeśli na słoiczku czy soczku jest napisane, że można podawać od 4 miesiąca życia, to jest to dobry produkt dla mojego dziecka. Teraz wiem, że nie ma się co spieszyć z wprowadzaniem pokarmów stałych, a mleko matki to najlepszy pokarm. Szczególnie, że gotowe soczki czy słoiczki z przecierami owocowymi wcale nie są dziecku potrzebne, a tylko zbyt szybko przyzwyczajają je do słodkiego smaku. Owszem są wygodne, ale teraz na pewno większość posiłków szykowałabym samodzielnie w domu.

Myślę, że teraz rozszerzałabym dietę metodą BLW czyli czekała na gotowość dziecka i podawała produkty w naturalnej postaci, a nie wszystko zmiksowane na papki.

.

.

  1. Jesteś osobą, która pokazuje, że zdrowe odżywianie może dawać dużo satysfakcji. Jak to robisz, że znajdujesz czas na przygotowywanie np. domowych słodyczy bez cukru 🙂 W jaki sposób podchodzisz do planowania posiłków? Czy w ogóle je planujesz?

.

Po pierwsze mam zgromadzone w domu bardzo dużo różnych produktów, kasze, ryż, rośliny strączkowe (soczewica, ciecierzyca, fasola, groch), różne orzechy i bakalie. Raz w miesiącu zamawiam dużą paczkę takich suchych produktów, dzięki temu mam je zawsze pod ręką, a dokupuję tylko świeże warzywa, owoce i pieczywo. Nawet jeśli nie mam czasu lub możliwości wyjścia do sklepu, to z produktów, które mam w domu mogę przygotować zdrowy posiłek.

Druga ważna rzecz, to sprawdzone przepisy. Mam już duży zbiór prostych i zdrowych przepisów, większość z nich jest opublikowana na mojej stronie jakzdrowozyc.pl. Dużo łatwiej i szybciej jest gotować coś co znamy i umiemy, niż za każdym razem szukać czegoś innego. Zupy i drugie dania gotuję zawsze na 2 dni i zmieniam tylko dodatki. Przykładowo jednego dnia jemy kotlety z soczewicy z ziemniakami i kiszoną kapustą, a kolejnego jako burgery w bułce. Dzięki temu nasz jadłospis jest różnorodny i nie jest bardzo pracochłonny. Namiar zupy lub sosu mrożę i wyciągam za kilka dni.

Fajnie sprawdza nam się też rotacyjne przygotowywanie posiłków. Wykorzystuję to głównie na śniadaniach, co drugi dzień jemy owsiankę, a pomiędzy kaszę jaglaną, tofucznicę, placki lub naleśniki. Dzięki temu nie muszę codziennie zastanawiać się co zrobić na śniadanie.

.

.

  1. Czytając bloga jakzdrowozyc.pl od razu widać, że dbasz aby Twoja córka nie jadła ‚śmieci’. Jak radzisz sobie z prośbami o słodycze, frytki, słodkie napoje? A może córka wcale się tego nie domaga. Jeśli tak, to w jaki sposób to osiągnęłaś?

.

Uważam, że najważniejszy jest przykład rodziców. U nas w domu nie ma słodkich napojów, frytek. Nie kupujemy tego, te produkty nie leżą w szafkach, nie mamy czekoladowych płatków czy nutelli. Dla mnie te produkty to nie jest jedzenie, wszystkie wpadają do kategorii „słodycze” i córka doskonale to rozumie. Ustaliśmy, że Hania może zjeść dwa małe słodycze dziennie (przykładowo kawałek czekolady, cukierek) lub od czasu do czasu jeden większy (jak pączek czy lód). W obrębie tych limitów sama decyduje jaki słodycz zje, najczęściej jest to czekolada lub żelki.

Nie uważam, żeby całkowita eliminacja słodyczy z domu była dobrym rozwiązaniem. To sprawdza się przy bardzo małych dzieciach, ale już zupełnie nie zdaje egzaminu gdy dziecko idzie do szkoły, ma własne pieniądze i nie jesteśmy w stanie całkowicie go kontrolować. Mnie zależało na tym, aby Hania nie traktowała słodyczy jako coś wyjątkowego i niedostępnego, bo to tylko wzmaga ochotę na nie. Kiedy słodycze pojawiają się codziennie, są zawsze w szafce, stają się normalnym elementem codziennego odżywiania, to łatwiej zapanować nad pokusą zjedzenia wszystkiego na raz.

Dużo ważniejsze niż całkowita eliminacja słodyczy, jest dla mnie otwarcie dziecka na różnorodne smaki. Hania lubi wszystkie owoce i większość warzyw. Pracujemy teraz nam zaakceptowaniem smaku brukselki. Codziennie do szkoły zawiera pudełko warzyw (pomidorki, rzodkiewki, papryka, ogórek, marchewka). Pije zielone koktajle i zjada sałatki warzywne na bazie zielonych liści.

.

.

  1. Jaką najważniejszą radę dałabyś Czytelniczkom, które właśnie rozpoczynają swoją historię z rozszerzaniem diety dziecka?

.

„Rodzic decyduje co dziecko je, a dziecko decyduje czy zje i ile!”

To najważniejsza zasada. To znaczy, że z jednej strony to my rodzice jesteśmy odpowiedzialni za to, co jedzą dzieci i jeśli nie chcą jeść nic innego niż przykładowo kanapki z dżemem, to niestety w większości przypadków doprowadzili do tego rodzicie.

Ale z drugiej strony, to dziecko najlepiej wie jak dużo ma zjeść. Próby zmuszania do jedzenia, obiecywania nagrody czy straszenia karą, zabijają w naszych dzieciach naturalną umiejętność odczuwania głodu i sytości, a to w kolejnych latach może prowadzić do poważnych zaburzeń odżywiania.

 

 

Marysiu, bardzo dziękuję, że podzieliłaś się z nami swoją historią rozszerzania diety córki.  Mi osobiście, bardzo spodobał się pomysł na zarządzanie słodyczami w jej diecie 😀

 

 


 

Marysia przygotowała również dla Was kurs on-line

.

Uwolnij się od chorób swoich dzieci!

.

Autorka pokaże Ci, jak dzięki prostym posiłkom wzmacniać odporność, jak planować gotowanie i zakupy, aby spędzać w kuchni minimalną ilość czasu.

.

.

PS. Jestem ciekawa na jakie trudności Wy natknęłyście się podczas rozszerzania diety Waszych dzieci.

.

.

Zapisz się na newsletter i otrzymuj dodatkowe materiały

.


Pobierz tabelę z przykładami pokarmów i umiejętnościami w zakresie żywienia w poszczególnych miesiącach życia.


.

Dziękuję !!!

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *