Czy matka z miasta ma trudniej niż ta ze wsi ?

Moja mama ma pięcioro dzieci. Pięcioro wychowanych na wsi. Ręka do góry, która miastowa mama zdecydowałaby się na taki krok. Ja bym się bała. W mieście, bałabym się nawet trójki dzieci. Mamy taki narodowy zwyczaj aby licytować się kto ma gorzej. To co, zaczynamy? Która matka ma gorzej – ta z miasta czy ze wsi?

.

.

Spokojnie. Nie chcę jatki.
W mieście żyję do 11 lat. Od trzech razem z dzieckiem.

W mieście:

– przeżyłam studia i imprezy

– poznałam męża

– wzięłam kredyt na mieszkanie

– urodziłam córkę,

– siedziałam w domu i opiekowałam się bobasem,

– poznałam trudy łączenia  obowiązków zawodowych z domowymi

– przeżyłam poszukiwania opiekunki, żłobka, przedszkola i wiele więcej

.

.

Jeśli rozważasz przeprowadzenie się ze wsi do miasta, dostaniesz sporą dawkę informacji czy warto. Co mi się tutaj podoba, co mnie codziennie wkurza. Może utwierdzę Cię w słuszności podjętej decyzji, może wręcz przeciwnie. Leć po kawę i zapraszam do lektury.

.

.

Po przeczytaniu dowiesz się:
  • czy jestem zadowolona w tutejszej opieki nad kobietami w stanie błogosławionym
  • czy warto tu rodzić
  • co według mnie oznacza samodzielna opieka nad dzieckiem
  • jak można sobie radzić z pracą zawodową i obowiązkami domowymi
  • ile kosztuje żłobek, przedszkole, opiekunka
  • jak mi się tu mieszka, żyje na co dzień i pracuje

.

.

Wątek studiowania, imprez i mężowski pominę.
Kiedy słuchałam dzieciatych koleżanek, że po urodzeniu wszystko się zmienia, nie dawałam im wiary. Wszystko przecież zależy od dobrej organizacji pracy:) Dzisiaj wiem: ŻYCIE PO URODZENIU DZIECKA ZMIENIA SIĘ  [bez względu na to czy się z tym zgadzam czy nie].

.

.

Opieka lekarska i poród w Warszawie

.

.

Pierwszy lekarz pod opiekę którego się oddałam był 3 minuty od mojego domu. Zawsze umawiałam się na konkretną godzinę ale traf chciał, że ZAWSZE były opóźnienia. Dwugodzinne. I tak przychodziłam na wyznaczoną godzinę – gdyby akurat dziś wyjątkowo nie było opóźnienia. Warszawskie przychodnie NFZ rządzą się swoimi prawami. Nigdy nie wiesz na jakiego lekarza trafisz mimo, że teoretycznie jesteś pod opieką konkretnej osoby. Lekarz jest albo na urlopie albo na konferencji albo… Ciągle jest podmianka. I tak wybrałam sobie super specjalistę – którego na oczy widziałam uwaga – dwa razy. Zamiennicy nawet nie specjalnie chcieli mnie badać. Zaglądali do rozpiski jakie badania krwi czy USG mi się należą i za drzwi. Postanowiłam szukać lekarza gdzie indziej. W przychodni przyszpitalnej na Inflanckiej. Co prawda jechałam tam godzinę, opóźnienia również były uznawane za normę ale poziom opieki był super. Lekarze kompetentni i cierpliwi. W razie potrzeby kierowali na dodatkowe badania np. okulistyczne.
Oczywiście ciążę możesz prowadzić w prywatnym gabinecie lekarskim. Bez kolejek ale wysoko kosztowo.
Rodzić zdecydowałam się również na Inflanckiej. Szpital na Inflanckiej polecam każdej „brzuchatej” [bez urazy :)] dziewczynie. Już od samego wejścia ochroniarz pomógł mi zdająć kurtkę, położna zrobiła mi krótki kurs a’la „Szkoła Rodzenia” na który nie uczęszczałam. Na poród mogłam wybrać jedną z trzech sal !!!
Szpital na Inflanckiej to temat na oddzielny wpis. Poród wiadomo – ciężka sprawa. Ale „po” czułam się jak w hotelu z super obsługą. Polecam, polecam, polecam!!!

.

.

Samodzielna opieka nad dzieckiem

.

.

Samodzielna w moim przypadku oznaczała SAMODZIELNĄ. Nie miałam pod ręką mamy czy babci, które wspierałyby mnie chociaż przez krótki czas. Jeśli chciałam wyjść sama do sklepu, kościoła, lekarza czy gdziekolwiek, musiałam czekać na męża albo pakować cały dziecięcy majdan i mieć nadzieję, że córka będzie miała dobry humor.
Pierwszy rok życia to było nieustanne czekanie. Byle do 18. Do powrotu męża. Jak spóźnił się chociaż minutę potrafiłam wpaść w furię. Tyle godzin sam na sam z niemowlęciem, potrafi nadszarpnąć psychikę. Kiedy córka trochę podrosła robiłam sobie tygodniowe wyjazdy na wieś, do mamy lub teściowej aby się trochę zregenerować.
Rok 2014 mogłabym nazwać: Byle do 18 😜

.

.

Łączenie  obowiązków zawodowych z domowymi

.

.

Równo po roku poszłam do pracy. Nie wróciłam ale właśnie poszłam – do nowej. Przez pierwsze trzy miesiące byłam w częstych podróżach.Trzydniowych, tygodniowych. Różnie bywało. Bardzo tęskniłam. Nie chciałabym tego powtarzać. Przez pół roku Natalia była z opiekunką. W tym czasie nie chorowała, więc była sielanka. Później dostała się do prywatnego żłobka i się zaczęło. Praca z domu lub wspieranie się nianią. To był czas dużych wydatków. Czy dziecko chodziło czy nie chodziło do żłobka opłata była naliczana. 1200 zł. Do tego opiekunka. W bardziej chorowitych miesiącach zbierało się nawet z 1500zł. Do tego lekarze [czasem prywatni, czasem NFZ] i leki. Trójka szła lekką ręką. Tak to trwało z 8  miesięcy. Teraz w przedszkolu jest o niego lepiej. Zeszło z nas trochę obciążenie finansowe i psychiczne [dlaczego ona nieustannie choruje?].

.

Drugi wątek jest taki, że po pracy wraca się do pracy. Tyle, że domowej. Szkoda mi pieniędzy abyśmy  codziennie wydawali po 15 zł na obiady więc gotuję sama. Co jakiś czas wypada też ogarnąć chatę, uprać itd. Na jedna osobę to za dużo. Dzielimy się z mężem obowiązkami.

.

.

Żłobek, przedszkole, opiekunka – poszukiwania

.

.

Najtańsza niania bierze 10 zł/h. Średnio ok. 12-13. Tutaj pisałam Jak znaleźć dobra nianię.
Wiele osób stara się o tańszą alternatywę. Jest tu zdecydowanie zbyt mało Państwowych żłobków i przedszkoli. Jako rodzina z jednym dzieckiem [i ze ślubem :P] nie mieliśmy szans. Złożyliśmy dokumenty do 3 żłobków. W żadnym nie byliśmy na miejscu niższym niż 700 !!! Naprawdę brakuje żłobków. Posłaliśmy ją do prywatnego i zadziała się historia opisana powyżej. W wieku 2,5 lat przepisaliśmy ją do nieco tańszego prywatnego przedszkola [również z braku miejsc w państwowych]. Szczęśliwie zmieniło ono status na państwowe.

.

W żłobku i przedszkolu, to nie kwestia finansowa przeszkadzała mi najbardziej ale jej nieustanne choroby. Kombinowaliśmy i ciągle kombinujemy, kto może z nią zostać. Opiekunka, mąż, ja? Natalia często „zachorowuje” w nocy. Rano nie ma wiele czasu do namysłu. To rodzi stres. Nie ma mamy czy babci, której na prędce można podrzucić dziecko.

.

.

Mieszkanie

.

.

50 metrów na trzy osoby – ok. Cztery osoby – jakoś przejdzie. Pięć osób – nie wyobrażam sobie. Pewnie byśmy się pozagryzali i nie byłoby już 5 osób :😂 😂
PS. Kredyt płacisz jak za wspaniałą willę na działce rodziców.

.

.

Rozrywka

.

.

Na studiach korzystałam dużo. Teatr, odczyty, kabarety, spotkania tematyczne. Jak dobrze poszukasz możesz bywać gdzieś codziennie właściwie bez kosztowo.
Dojazd też jest tani. Osoba dorosła [nie student] 250 zł za 3 miesiące. Moim zdaniem sieć komunikacyjna jest bardzo dobrze rozwinięta. 189 mógłby jeździć częściej 🙂
Czy obecnie korzystam z tych dobrodziejstw? W ciągu czterech ostatnich miesięcy raz byłam w teatrze, raz na musicalu. Około raz na tydzień wychodzimy coś zjeść na mieście.

.

.

Dostęp do pracy

.

.

Rewelacyjny. Praca w korporacji [takie dotychczas wybierałam] jest ciężka i wymagająca ale zdobywasz doświadczenie i wiesz, że bez problemu znajdziesz coś nowego, jeśli stara totalnie Cię wymęczy. Pracy nigdy nie szukałam dłużej niż 1,5 miesiąca. Zarobki? Pozwalające ogarnąć kredyt, czynsz, rozrywki od czasu do czasu.

.

.

Jak Ci się podoba wizja aby na stałe przenieść się do miasta? Z twojej perspektywy więcej plusów czy minusów?

.

.

Pytanie lub komentarz? Czekam na wiadomość właśnie od Ciebie!

Masz pytanie? Możesz zadać je w komentarzu do tego wpisu lub za pośrednictwem Facebooka.

Będę Ci wdzięczna za podzielenie się swoim doświadczeniem lub opinią. Napisz proszę czy podobał Ci się ten wpis. Z chęcią podejmę dyskusję lub odpowiem na dodatkowe pytania.

Jeśli spodobał Ci się wpis, będę Ci bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się nim ze znajomymi. Wystarczy kliknąć ten niebieski znaczek „f” po lewej stronie. Dzięki temu łatwiej będzie mu dotrzeć do osób, które nigdy nie słyszały o blogu TO DOPIERO POCZĄTEK a które mogą szukać informacji tu zawartych.

.

..

_____________________________________________________________________

➡ polub  todopieropoczątek.pl   

➡ wejdź na    www.todopieropoczatek.pl

.

.

Zapisz

Zapisz

2 Responses
  • Gosia
    Kwiecień 5, 2017

    Rozumiem Twój punkt widzenia, ale nie do końca się zgodzę że matki że wsi ma łatwiej niż ta z miasta. Jestem matka. Mam dwie córki mąż pracuje w różnych godzinach, więc nie mogę na niego liczyć w związku z opieką czy pomocą.siedzialam w domu przez okres około 3.5roku. Potem zdecydowałam że pójdę do pracy, byle gdzie… Myślę że niejedna to zrozumie. Mąż powiedział mi tyle ok możesz iść obyś się dziećmi zajęła i opieka nad nimi… Mama daleko, teściowa jak to teściowa ale też daleko. Niania u nas na wsi bieze8-9zl/h drugie dziecko w przedszkolu. Wychodzę na 0zl. Bo policzyć nianie przedszkole i paliwo to słabo… Rozumiem cię doskonale! W mieście jest trudno,ale te mamy które mieszkają na wsi wcale nie mają lżej. Pozdrawiam

    • Kasia G.
      Kwiecień 22, 2017

      Gosia, dziękuję za Twój komentarz. Rozumiem Cię. Idealnie pasuje tu przysłowie „Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”. Trzymaj się 🙂

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *