Najlepszy sposób na pożegnania – czyli jak to zakończyć bezboleśnie

Są już ze sobą 20 miesięcy. Każdej nocy i każdego dnia. Naprawdę się ze sobą zżyli. On uspokaja, pomaga usnąć, jest kiedy ma gorszy dzień.
Jest jeszcze ta trzecia, która zrobi wszystko aby zakończyć ich związek.
Mama wie, że już najwyższy czas aby jej maleństwo pożegnało się ze smoczkiem.

.

.

Podpytała inne mamy i ma już kilka sposobów aby zerwać znajomość dziecko-smoczek.
Poniżej najciekawsze

.

.

Przedziurawienie, odcięcie kawałka smoczka.

.

.

Ważne aby do środka dostało się powietrze. Smoczek będzie wypadał z buzi a smykanie zacznie być walką o utrzymanie go na miejscu a nie przyjemnością 🙂
PS. Spotkałam się z dzieckiem, któremu to nie przeszkadza. Nie ssie smoka. Wystarczy, że trzyma go w buzi…

.

.

Na ostro.

.

.

Pewnego dnia smoczek po prostu znika. Różne są sposoby.
Pierwszy to wspólne pożegnanie np. razem wyrzucamy go przez okno a później zabierają go ptaszki.
Drugi – smoczek po prostu zginął. Mama może nawet sama pytać dziecko gdzie jest i próbować go szukać – oczywiście bezskutecznie 🙂

.

.

Powolne odstawianie.

.

.

To metoda którą sama z powodzeniem wytestowałam. Rola smoczka została początkowo ograniczona tylko do usypiacza. N. miała go tylko podczas drzemki w ciągu dnia i w nocy. Potem kilka dniu usypiała bez niego w ciągu dnia. To zadanie spoczęło na niani 😛  Opiekunka nawet bardzo nie skarżyła się na płacze. Tłumaczyła jej, że smoczka nie ma, ma, papa 🙂
Po trzech dniach postanowiłam, że wieczorne zasypianie też będzie bez smoczka. A daję słowo, że jak się mama zaprze to nie ma takiego płaczu, który sprawi że zmieni zdanie.
Dopominanie się o smoka płaczem trwało pewnie z tydzień. Przez pierwsze 3-4 dni było naprawdę trudno. Później stopniowo płacz się zmniejszał ale usypianie trwało ok 40-60 min bo co jakiś czas przypominała sobie że czegoś jej brakuje.
Wieczorem smoka nie było ale dawałam go podczas nocnych wybudzeń aby N. się nie rozespała. Po kolejnych kilku dniach smok został odstawiony zupełnie. Początkowo w nocy brałam ją na ręce i przytulałam potem wystarczyło zwykłe potrzymanie za rękę. Tak dzień za dniem – zapominała.
Powolne odstawianie wydaje mi się najmniej stresujące zarówno dla mamy jak i dziecka.
Gdybym miała zrobić to jeszcze raz – wybrałabym tę samą metodę.

.

.

Dobrze wiemy, że ten czas mimo że bolesny musi nadejść.
A Wa jak udało się zerwać? Piszcie w komentarzach.

.

.

No Comments Yet.

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *